bohdana matijasz. rozmowy

Bohdana Matijasz, Rozmowy z Bogiem (fragmenty)

3 (4)

ty widzisz jak jest mi trudno rozmawiać z Bogiem chociaż znam go
od tak wielu lat nie udaje mi się nawet mówić do niego po imieniu
gdybyś zapytał co on lubi i czego nie lubi nie umiałabym
tobie odpowiedzieć na pewno byłabym zmuszona zgadywać i ty
wreszcie powiedziałbyś dziewczynko nie fantazjuj Bóg nie może lubić
brzoskwiń w puszce i nie może nie lubić długonogich flamingów
ty słyszysz jak ja próbuję rozmawiać z Bogiem widzisz jak my czasem idziemy
we dwoje do kawiarni siadamy przy oknie ja wiem ty wchodzisz do sklepu
po drugiej stronie ulicy albo przystajesz obok kiosku z gazetami kupujesz
poranną gazetę i udajesz, że czytasz najświeższe wiadomości a naprawdę
z uwagą oglądasz jak się uśmiecham patrząc się jemu w twarz albo jak on
obejmuje mnie ramieniem kiedy wychodzimy na dwór i on na koniec
całuje mnie w czoło mówi miej dobry dzień moje dziecko on mówi
że zawsze będzie mnie nazywać dzieckiem nawet wtedy kiedy będę miała ponad
osiemdziesiąt lat i kiedy może nawet nie będzie obok nikogo kto mógłby mówić
mi na ty on i tak będzie nazywać mnie dzieckiem ty widzisz jak ja
czuję radość kiedy udaje mi się ta rozmowa przekazuję swoim siostrom
jakoś wieczorem przy herbacie od Boga pozdrowienia albo piszę do nich listy kiedy są
daleko ode mnie ty widzisz jak jest mi smutno jak zaczynam tęsknić kiedy on
długo nie przychodzi ty wtedy mówisz że on nie może przychodzić
zawsze kiedy ja bym tego chciała pytasz czemu ja czasem
mogę być bardzo wesoła a czasem tak dużo potrzebuję milczeć pytasz
czemu jest mi tak niełatwo do ciebie mówić posłuchaj jak trudno mi
rozmawiać z Bogiem a przecież znam go już tak wiele lat a jednak wciąż
nie mam pewności ani co do jego wieku ani co do jego imienia znam ciebie tak mało
że pewnie byłoby prawie absurdalnie już nauczyć się do ciebie mówić
lepiej niż do Boga który wciąż musi uczyć mnie tak mnóstwa rzeczy
tak cierpliwie podtrzymywać mnie za łokieć kiedy ja poślizgnę się na brukowanej uliczce
swojego i obcych miast i który nigdy niczego mi nie wypomina
Bóg długonogich flamingów i sprzedawców brzoskwiń w puszce

11 (40)

i wtedy tak cicho z początku w środku tak że słyszysz tylko ty mój Boże
zaczynam się śmiać i wtedy tak łagodnie dzwonią srebrem dzwoneczki
i wtedy tak spokojnie opuszczam głowę na twoje ramię
mój Wszechmogący

tak za tobą tęskniłam

24 (71)

zasypiam tylko wtedy kiedy kładę głowę na twoim ramieniu kiedy nie mam potrzeby
niczego nikomu udowadniać na przykład że ja to ja tym którzy mnie nie poznają albo tym
którzy mnie w ogóle nie znają ale mówią że to nie ja bo ja powinnam mieć jakiegoś
innego koloru buty oni niczego nie mówią mi powiedzmy o kolorze paznokci
ale mówią o moich butach oni próbują wywieść mnie na manowce zbić
z pantałyku zmusić mnie abym naprawdę uwierzyła że ja to nie ja ale ja się im nie poddam
widzę przecież jak stoisz trochę z dala niedbale oparłszy się o ścianę koło okna
przysiadłszy na parapet przysiadłszy w kucki koło schodów obserwujesz czy ja
zdołam się ich ustrzec to wszystko jest bardzo niełatwe nie wiem skąd u ciebie takie dziwne
hobby sprawdzać wywiadywać się dociekać czy ja naprawdę jestem pewna tego że jestem czasem myślę/
że ty w to wątpisz jeszcze bardziej ode mnie bo jeżeli mnie nie ma to niewiadomo
czy jesteś ty dlatego później kiedy wreszcie się spotkamy na jakąś trochę bliższą odległość
ty będziesz wypatrywać kiedy ja zasnę i czy w ogóle dam radę zasnąć ale nawet nie myśl
ja wygodnie umoszczę się na twoim ramieniu i wtedy nareszczie naprawdę zniknę bo mnie
nigdy nie ma kiedy zasypiam a zasypiam tylko wtedy kiedy mnie z całą pewnością
już więcej być nie może ja śpię a więc nie istnieję zwijam się w kłębek
a więc istnieje tylko kłębek jako łabędź ja przypadam do twojego ramienia a więc ciebie nie może
nie być wygląda na to, że na dziś wszystkie aksjomaty udowodniono moja głowa śpi śpią moje ręce/
i oczy i myśli i włosy moje krótkie włosy też śpią pilnie strzeż mojego snu
kiedy mnie nie ma i kiedy moje ciało tak ufnie spoczywa koło twoich rąk
zamiast wyruszyć w jakąś daleką wędrówkę śpię bo nie mam żadnych powodów by nie spać

25 (79)

dzisiaj bardzo czuję jak smutna jest skóra mojej twarzy kiedy ciebie nie ma ona staje się
podobna do liści do słabych jesiennych liści do zmęczonej kory sosny widziałeś
kiedyś ją jak opada z pni jak gubi się na ziemi wśród szyszek
trawy i mchu tę z samych koniuszków drzew gdzie sosnowa kora jest cienka jak papier i przezroczysta/
jak papier nawet jeszcze bardziej niż papier przezroczysta czy widziałeś jak ona się łuszczy jak ona się odrywa/
jak ona drga w powietrzu jak długo i nieważko balansuje i w końcu spada jak blednie
mój głos chcesz opowiem ci jak blednie mój głos jak on przesypuje się mi
przez palce jak nadszczerbione monety tak głucho tak nieprosto jak mój głos
więźnie mi w gardle i zdaje mi się czemuś że właśnie tak wysychają studnie tak woda
zapada się coraz głębiej pod ziemię i opuszczone wiadra wracają na górę puste
ledwo-ledwo tknięte szlamem ledwo nasiąknięte cichym błotnistym zapachem i wilgocią
jak daleko jak głęboko kieruje swoje ścieżki woda chodź opowiem ci jaka ona była
słodka chodź opowiem tylko aż tak urywa milknie głos tylko aż tak jest smutny
nawet włosy tylko tak rozsypują mi się na ramiona tak pachną tęsknotą i ciszą
i chłodnym jesiennym powietrzem dzisiaj znowu tak głęboko oddycham tak ostro widzę
powierzchnie rzeczy tak zapamiętuję każdy dotyk jest mi z początku zimno na wietrze a dalej
zaczynają rozogniać się policzki i ja dotykam ich zmarzniętymi rękami i czuję jak moja skóra
jest smutna i wtedy przypominam sobie jak ty się uśmiechasz jak niespiesznie rodzi się twój uśmiech tak mocno/
chcę go pamiętać wypowiadam samymi tylko wargami sól jest droższa od złota a ty
droższy od soli i od trawy co rośnie gdzie chce i od opieniek w lesie co czekają na deszcz
i od dzikiej róży i od głogu i od gałązek żarnowca ty jesteś droższy i tylko skóra moja
jest smutna oczy moje na wietrze łzawią serce moje ocieka żywicą

26 (82)

ponad liście dmuchawców ponad kwiaty malw ponad rozczochranie kędzierzawców
ponad jaskrawość geranii ponad zapach piwonii ponad kwiat jabłoni
ponad sok brzozy ponad gorycz krwawnika białego i czerwonego
ponad jaskier ponad sasankę ponad słońca nagietków
ponad leśne dzwonki ponad naparstnice ponad igłę sosny
ponad owoce dzikiej róży ponad niepamięć niezapominajek ponad ciszę macierzanki
będę cię kochać

Przetłumaczyła Marta Kwiecień


Pages: 1 2

Коментарiв (4) »

marta | 30.11.2010 | В роздiлах: Статті

  1. bohdan пишет 30.11.2010 в 11:21 pm #

    браво!

  2. olena_sheremet пишет 30.11.2010 в 11:51 pm #

    от що справді варто читати.
    дякую, Марто!

  3. kasia пишет 01.12.2010 в 12:33 am #

    cudnie-pięknie!

  4. marta пишет 01.12.2010 в 1:50 am #

    спасибі-спасибі)

Comments RSS

Новий коментар

Copyright © Ukrpol.net