<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ukrpol.net &#187; pisarze</title>
	<atom:link href="http://ukrpol.net/tag/pisarze/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ukrpol.net</link>
	<description>двомовне соціальне видання про культуру сусідніх народів</description>
	<lastBuildDate>Wed, 01 Feb 2012 21:06:12 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Rozmowa z Marią Matios</title>
		<link>http://ukrpol.net/2011/06/12/rozmowa-z-maria-matios/</link>
		<comments>http://ukrpol.net/2011/06/12/rozmowa-z-maria-matios/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Jun 2011 20:19:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kasia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Статті]]></category>
		<category><![CDATA[Maria Matios]]></category>
		<category><![CDATA[pisarze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ukrpol.net/?p=1534</guid>
		<description><![CDATA[

Literatura jest jak piorun kulisty. Wpada i może o coś zahaczyć, ale może też wylecieć, nie zostawiając śladu. Dlatego muszę wywołać szok, żeby poprzez emocje trafić do rozumu &#8211; mówi Maria Matios, jedna z czołowych ukraińskich pisarek, która w piątek gościła w Rzeszowie.
Maria Matios przyjechała na polską premierę sztuki &#8220;Nacja&#8221;, na podstawie swojej prozy w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><br />
</em></p>
<p><img class="left" style="float: left;margin: 3px;border: 3px solid black" src="http://www.biblioteka.przemysl.pl/akt/spotkania/mit.jpg" alt="" /><em><strong>Literatura jest jak piorun kulisty. Wpada i może o coś zahaczyć, ale może też wylecieć, nie zostawiając śladu. Dlatego muszę wywołać szok, żeby poprzez emocje trafić do rozumu &#8211; mówi Maria Matios, jedna z czołowych ukraińskich pisarek, która w piątek gościła w Rzeszowie.</strong></em></p>
<p>Maria Matios przyjechała na polską premierę sztuki &#8220;Nacja&#8221;, na podstawie swojej prozy w reżyserii Rostyslava Derzhypilskyy. Wielokrotnie nagradzaną i okrzykniętą najlepszym spektaklem ubiegłego roku na Ukrainie &#8220;Nację&#8221; zaprezentowali artyści Akademickiego Teatru Muzyczno-Dramatycznego im. Iwana Franki z Iwano-Frankowska. Dlaczego premiera właśnie w Rzeszowie? Bo tę książkę po raz pierwszy w Polsce wydano właśnie tutaj. Kolejnym powodem, dla którego ten spektakl rozpoczyna życie na polskiej scenie w stolicy Podkarpacia, jest osoba Jerzego Grotowskiego, który tu się urodził. Reżyser spektaklu zarażony ideą &#8220;teatru ubogiego&#8221;, tworzy swoje spektakle w duchu Wielkiego Reformatora Teatru drugiej połowy XX wieku. Autorka &#8220;Nacji&#8221; Maria Matios, jest niezwykle popularną autorką na Ukrainie, laureatką Państwowej Nagrody im. T. Szewczenki w 2005 roku, a także zwyciężczynią konkursu Książka roku 2004 (za powieść &#8220;Słodka Darusia&#8221;). Jest rdzenną hucułką z Bukowiny. Mieszka w Kijowie. Autorka 12 książek (w tym także tomów poetyckich). W Polsce ukazały się &#8220;Nacja&#8221; (2006) i &#8220;Słodka Darusia&#8221; (2010). Inscenizację &#8220;Słodkiej Darusi&#8221; zobaczymy także na rzeszowskiej scenie już w październiku, podczas Rzeszowskiego Tygodnia Teatralnego Polsko-Ukraińsko-Słowackiego w ramach Podkarpackiej Unii Teatrów. </p>
<p><span id="more-1534"></span></p>
<p>Magdalena Mach: <strong>Pani książki poruszają niezwykle trudne sprawy, opowiadają o ludzkich tragediach na tle niełatwej historii. Bywa Pani sadystką dla swoich czytelników&#8230; </strong></p>
<p>Maria Matios: &#8211; Przede wszystkim to czytelnik jest sadystą dla siebie samego. Ale najpierw to ja umieram przy stole. Piszę, bo rozrywa mnie ból. Ale nie mój prywatny, tylko innych ludzi. Dopiero potem zmuszam czytelnika, żeby nad tym umierał. Krytycy piszą, że w moich książkach na każdym centymetrze tekstu jest nagromadzona ogromna ilość bólu, cierpienia. Mnie nie interesują historie banalne. Interesują mnie skrajne historie, zachowanie człowieka postawionego pod ścianą, jego motywacja. Moje książki są o tym, co może wydarzyć się z każdym człowiekiem, z każdym z nas. Ale każda literatura powinna mieć różnych pisarzy. I sadystów, i pajaców. Myślę, że ukraińska literatura taka właśnie jest.</p>
<p><strong>Jaki sens ma literatura? Po co czytać książki? </strong></p>
<p>- Literatura zawsze będzie miała sens. Jej celem nie jest moralizatorstwo, nie chodzi przecież o to, żeby kogoś pouczać, ale literatura może wpłynąć na kształtowanie się człowieka, może zmusić do myślenia. Literatura jest jak piorun kulisty. Wpada i może o coś zahaczyć, ale może też wylecieć, nie zostawiając śladu. Dlatego muszę wywołać szok w człowieku, żeby przez emocje trafić do rozumu.</p>
<p><strong>Co jest dla Pani najważniejsze w literaturze? </strong></p>
<p>- Człowiek i to, co się z nim dzieje. Zanurzam człowieka w pewną historyczną sytuację i bacznie obserwuję. Na nasz los ma wpływ wiele czynników: inni ludzie, to, co nam pisane, a co my nazywamy dolą. Ale największy wpływ mają okoliczności od nas niezależne, tzw. wydarzenia historyczne. Istotne jest dla mnie badanie ludzkiego losu w konkretnym czasie. I wychodzi mi, że z człowiekiem zawsze dzieje się to samo, niezależnie od czasu, władzy i ideologii. Człowiek zawsze znajduje się na rozdrożu wyborów i prób. &#8220;Nacja&#8221; pokazuje jeden fragment historii, ale wystarczy zmienić scenografię i umieścić to np. w wydarzeniach z polskiej historii &#8211; będzie to samo. Człowiek między narodzinami a śmiercią jest dla mnie najbardziej ciekawy. Interesują mnie zwłaszcza ogólnoludzkie kategorie: dobra i zła, moralność i niemoralności, honor i jego braku. W literaturze najważniejsze jest dla mnie, żeby przekazać wiedzę o człowieku. </p>
<p><strong>Skąd czerpie Pani tę wiedzę? </strong></p>
<p>- Z życia. Żyję bardzo uważnie: słucham, patrzę, ale zawsze mówię o innych, nie o sobie. Oczywiście mój światopogląd ma wpływ na to, co piszę, bez wątpienia, ale to nie jest moje życie. Przekazuję wiedzę o innych.</p>
<p><strong>To bardzo odpowiedzialna rola&#8230; </strong></p>
<p>- Moja naturalna.</p>
<p><strong>Ale nie jedyna&#8230; </strong></p>
<p>- Piszę też książki kulinarne.</p>
<p><strong>To oddech po tych trudnych? </strong></p>
<p>- Tak, to dla mnie relaks. Bardzo trudne jest dla mojej psychiki, a także fizycznie pisać te &#8220;sadystyczne&#8221; książki. Bardzo dokładnie badam człowieka, zanurzam się w psychikę. Można odnieść wrażenie, jakbym trzymała w rękach skalpel. To jest bardzo dramatyczna literatura.</p>
<p><strong>To niełatwa literatura, przesiąknięta ludzkim cierpieniem, a czytelnicy szukają jej, chcą o tym czytać. Na czym polega tajemnica? </strong></p>
<p>- Każdy człowiek ma w sobie coś takiego, że chce, aby ktoś opowiedział mu prawdę o nim, bo sam nie zawsze ma odwagę, żeby ją poznać. Takim pośrednikiem pomiędzy ludzkim bólem, cierpieniem a światem może być pisarz. Jest jak spowiednik, lekarz, terapeuta. Tak ja traktuję moje rzemiosło. </p>
<p><strong>Na ile pani ukraińskie książki są uniwersalne? Czy będą zrozumiałe także w krajach anglosaskich? </strong></p>
<p>- W świecie anglojęzycznym ukazały się dwie moje książki: saga rodzinna &#8220;Majże nikoły ne nawpaky&#8230;.&#8221; i opowiadanie &#8220;Apokalipsa&#8221;, która jest już przełożona na 10 języków. W każdym świecie jest zainteresowanie egzotyczną literaturą &#8211; a jak na razie ukraińska literatura jest właśnie tak postrzegana. Myślę jednak, że każdy może robić projekcję tej egzotycznej dla niego historii na własną historię, która jest egzotyczna dla nas. Czasami myślę, że postaci ze &#8220;Słodkiej Darusi&#8221; równie dobrze można rozebrać z haftowanych, ludowych strojów i ubrać w stroje od Versace, Gucciego. Jest tam taka scena, że ludzie muszą się zapisać &#8211; przy jednym stoliku są zapisy do kołchozu, przy drugim &#8211; na Sybir. Wybierajcie! Gdyby te postaci ubrać we współczesne stroje i powiedzieć, tak jak teraz na Ukrainie mówią: albo zapiszecie się do tej partii albo będziecie mieć problemy, to ta historia nagle staje się bardzo aktualna. Ludzie stają przed wiecznym problemem wyborów moralnych. Te książki są o tym, co może wydarzyć się z każdym człowiekiem, z każdym z nas.</p>
<p><strong>Światowa premiera &#8220;Nacji&#8221; odbyła się w Iwano-Frankowsku 10 kwietnia ubiegłego roku. To dla Polaków ważna data. </strong></p>
<p>-Podtytuł tego spektaklu brzmi: &#8220;Requiem&#8221; i właśnie tamtego dnia Requiem zabrzmiało dla Polaków. To był dzień, gdy zginął polski prezydent i polska elita polityczna. Na premierę szliśmy przygnębieni. Wyszłam na scenę i poprosiłam o minutę ciszy, bo dla naszych sąsiadów, Polaków, wydarzyła się apokaliptyczna tragedia. To nie ma znaczenia, że stało się sto kilometrów dalej, nie u nas. Chodzi o to, co stało się z ludźmi. To mogło stać się też z nami. O tym jest &#8220;Nacja&#8221;</p>
<p>Rozmawiała: Magdalena Mach</p>
<p>Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów</p>
<p>Zdjęcie: Przemyski Przegląd Kulturalny</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ukrpol.net/2011/06/12/rozmowa-z-maria-matios/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ukraińska wiosna 13-22.05.2011</title>
		<link>http://ukrpol.net/2011/05/12/ukrainska-wiosna-13-22-05-201/</link>
		<comments>http://ukrpol.net/2011/05/12/ukrainska-wiosna-13-22-05-201/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 May 2011 08:07:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kasia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Афіша]]></category>
		<category><![CDATA[Популярне]]></category>
		<category><![CDATA[festiwal]]></category>
		<category><![CDATA[Festiwal Ukraińska Wiosna]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[pisarze]]></category>
		<category><![CDATA[poezja]]></category>
		<category><![CDATA[Serhij Żadan]]></category>
		<category><![CDATA[Ukraina]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ukrpol.net/?p=1459</guid>
		<description><![CDATA[Kolejna edycja, kolejna dawka sztuki po ukraińsku! Rusza IV edycja jednego z największych festiwali wEuropie Środkowo – Wschodniej promujących kulturę Ukrainy. Tym razem to więcej niż wiosna! Zmienia postrzeganie, podejmuje odważne, zaangażowane tematy, łamie stereotypy. Chce spojrzeć na Ukrainę oczyma świadomego Europejczyka, stąd hasło: „między Ukrainą a prawdą”. W tym roku w sześciu miastach w Wielkopolsce, a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ukrpol.net/2011/05/12/ukrainska-wiosna-13-22-05-201/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p>
<p>Kolejna edycja, kolejna dawka sztuki po ukraińsku! Rusza IV edycja jednego <strong>z największych festiwali</strong><strong> w</strong><strong>Europie Środkowo – Wschodniej promujących kulturę Ukrainy</strong>. Tym razem to więcej niż wiosna! Zmienia postrzeganie, podejmuje odważne, zaangażowane tematy, łamie stereotypy. Chce spojrzeć na Ukrainę oczyma świadomego Europejczyka, stąd hasło: „między Ukrainą a prawdą”. W tym roku w sześciu miastach w Wielkopolsce, a w roku 2012 w całym kraju wystartują imprezy pod znakiem UKRAIŃSKIEJ WIOSNY.</p>
<p><a href="http://ukrainskawiosna.weebly.com/program.html">Program festiwalu</a></p>
<p><a href="http://ukrainskawiosna.weebly.com/index.html">Więcej</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ukrpol.net/2011/05/12/ukrainska-wiosna-13-22-05-201/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ołeh łyszeha na 2. festiwalu czesława miłosza w krakowie</title>
		<link>http://ukrpol.net/2011/05/11/oleh-lyszeha-na-2-festiwalu-czeslawa-milosza-w-krakowie/</link>
		<comments>http://ukrpol.net/2011/05/11/oleh-lyszeha-na-2-festiwalu-czeslawa-milosza-w-krakowie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 May 2011 16:01:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kasia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Афіша]]></category>
		<category><![CDATA[2. Festiwal im. Czesława Miłosza]]></category>
		<category><![CDATA[festiwal]]></category>
		<category><![CDATA[Ołeh Łyszeha]]></category>
		<category><![CDATA[pisarze]]></category>
		<category><![CDATA[poezja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ukrpol.net/?p=1455</guid>
		<description><![CDATA[W poniedziałek (09.05.) rozpoczął się 2. Festiwal Literacki im. Czesława Miłosza, który potrwa do 15.05. W tym czasie Kraków odwiedzi blisko dwustu pisarzy, poetów, tłumaczy z czterech kontynentów, w tym przyjaciele Noblisty, krytycy i znawcy jego twórczości, historycy literatury, a także młodzi  gniewni dyskutujący ze spuścizną poetycką i eseistyczną Czesława Miłosza. Druga edycja festiwalu organizowana [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="left" style="float: left;margin: 3px;border: 3px solid black" src="http://www.trzebiez.eu/wp-content/uploads/2011/04/milosz365_kolor_kontra1.jpg" alt="" />W poniedziałek (09.05.) rozpoczął się 2. Festiwal Literacki im. Czesława Miłosza, który potrwa do 15.05. W tym czasie Kraków odwiedzi blisko dwustu pisarzy, poetów, tłumaczy z czterech kontynentów, w tym przyjaciele Noblisty, krytycy i znawcy jego twórczości, historycy literatury, a także młodzi  gniewni dyskutujący ze spuścizną poetycką i eseistyczną Czesława Miłosza. Druga edycja festiwalu organizowana jest pod hasłem Rodzinna Europa. Wydarzenie jest najważniejszym akcentem polskich obchodów Roku Miłosza ogłoszonego przez Sejm RP i Parlament Litwy w związku z setną rocznicą urodzin Poety.</p>
<p>W niedzielę 15.05. o godzinie 18.00 w synagodze Tempel podczas IV. wieczoru poetyckiego &#8220;Wielkie Księstwo Poezji&#8221;wystąpi legenda ukraińskiej poezji <a href="http://www.milosz365.pl/pl,goscie,159.php?page=4">Ołeh Łyszeha</a>, Andrej Chadanowicz (Białoruś), Oleg Czuchoncew (Rosja), Tomas Venclova (Litwa / USA) oraz Adam Zagajewski. <img class="right" style="float: right;margin: 3px;border: 3px solid black" src="http://www.biurofestiwalowe.pl/image_gen.php?file_info=1_2-festiwal-czeslawa-milosza--zapraszamy-po-odbior-akredytacji.jpg" alt="" /></p>
<p style="padding: 0px;margin: 0px">Z tego wieczoru Czesław Miłosz byłby chyba najbardziej zadowolony. Alergicznie reagujący na nacjonalizm, był zwolennikiem dalekowzrocznej koncepcji wschodniej polityki Jerzego Giedroycia, upominającym się o los Bałtów i ujarzmionych narodów Europy. Był szczęśliwy, mogąc w 1997 roku podejmować w Krakowie na pierwszym „Spotkaniu Poetów Wschodu i Zachodu” przyjaciół z Litwy, Łotwy, Estonii i Rosji. Nieprzypadkowo spotkanie to poprowadzi kontynuujący tradycje pojednania i przyjaznego współistnienia sąsiadów Krzysztof Czyżewski – twórca Fundacji Pogranicze i Międzynarodowego Centrum Dialogu im. Czesława Miłosza.</p>
<p style="padding: 0px;margin: 0px">Wiersze O. Łyszehy w przekładzie Oli Hnatiuk mozna przeczytać<a href="http://www.milosz365.eu/images/Files/pl,2festiwal-biblioteczka-festiwalowa-wiersze,22.php"> tu</a></p>
<p style="padding: 0px;margin: 0px"> </p>
<p style="padding: 0px;margin: 0px"><a href="http://www.milosz365.pl/"> Wiecej</a></p>
<p style="padding: 0px;margin: 0px">Źródło:milosz.365.pl</p>
<p style="padding: 0px;margin: 0px">biurofestiwalowe.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ukrpol.net/2011/05/11/oleh-lyszeha-na-2-festiwalu-czeslawa-milosza-w-krakowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Maria Matios: Piszę własną krwią</title>
		<link>http://ukrpol.net/2010/10/26/maria-matios-pisze-wlasna-krwia/</link>
		<comments>http://ukrpol.net/2010/10/26/maria-matios-pisze-wlasna-krwia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Oct 2010 11:21:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kasia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Статті]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Korzeniowska-Bihun]]></category>
		<category><![CDATA[Maria Matios]]></category>
		<category><![CDATA[pisarze]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyski Przegląd Kulturalny]]></category>
		<category><![CDATA[Słodka Darusia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ukrpol.net/?p=987</guid>
		<description><![CDATA[Fragmenty zapisu rozmowy z Marią Matios, ukraińską pisarką – 27 maja 2010,
Przemyska Biblioteka Publiczna. Spotkanie zorganizowane przez Redakcję
„PPK” prowadził doktor Andrzej Juszczyk. Rozmowę tłumaczyła Anna Korzeniowska-Bihun, autorka przekładów książek Marii Matios na język polski.
Andrzej Juszczyk: Gościmy dzisiaj panią Marię Matios – pisarkę, która przyjechała do nas z Kijowa, studiowała w Czerniowcach, a urodziła się w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img style="float: left;margin: 3px;border: black 3px solid" src="http://www.biblioteka.przemysl.pl/akt/spotkania/mit.jpg" alt="" width="314" height="209" />Fragmenty zapisu rozmowy z Marią Matios, ukraińską pisarką – 27 maja 2010,<br />
Przemyska Biblioteka Publiczna. Spotkanie zorganizowane przez <a href="http://redakcja.pbp.webd.pl/">Redakcję<br />
„PPK”</a> prowadził doktor Andrzej Juszczyk. Rozmowę tłumaczyła Anna Korzeniowska-Bihun, autorka przekładów książek Marii Matios na język polski.</strong></p>
<p><strong>Andrzej Juszczyk:</strong> Gościmy dzisiaj panią Marię Matios – pisarkę, która przyjechała do nas z Kijowa, studiowała w Czerniowcach, a urodziła się w Roztokach na Bukowinie i jest Hucułką z urodzenia. Dla mnie i dla ludzi wychowanych w kulturze polskiej Huculszczyzna to taki mityczny, egzotyczny kraj. Chociaż tam byłem i trochę zwiedzałem góry, to Huculszczyzna jest nadal dla mnie egzotyczna. Jest ona znana w polskiej literaturze dzięki Vincenzowi. To takie na wpół legendarne miejsce. Kiedy czytam Pani teksty, jakkolwiek one są bardzo osadzone w historii, to jednak kojarzą się z nieco mityczną rzeczywistością. I kojarzy mi się to także z realizmem magicznym. Z tym, co<br />
jest fantastyczne, gdzieś tam daleko, za horyzontem. Ale Pani jest naprawdę Hucułką i naprawdę pochodzi z Huculszczyzny. Więc moje pytanie jest takie, może naiwne i głupie: czym dla Pani ta Huculszczyzna jest? Jak to jest być pisarzem huculskim?<br />
<strong>Maria Matios:</strong> Chciałabym uściślić kilka spraw. Jestem już starą pisarką. Debiutowałam w 1982 roku. To było pięć tomików wierszy. Poezja jest rodzajem samowyrażania. Kiedy już powiedziałam wszystko, co miałam do powiedzenia, rozejrzałam się i zauważyłam, że jest inne życie. Prozę zaczęłam pisać z niewiedzy na temat życia. Rodziło się we mnie wiele pytań na temat tego, co się dzieje z człowiekiem w świecie. Pan powiedział, że Huculszczyzna, <span id="more-987"></span>przedstawiona w książkach Słodka Darusia i Nacja, to taki magiczny, egzotyczny kraj. A ja na tę<br />
ziemię, na której się urodziłam, tak nie patrzę. Chcę w swoich książkach jak najbardziej precyzyjnie<br />
przedstawić relief czasu i człowieka na tle czasu. Dla mnie jako pisarki najciekawszą rzeczą<br />
jest katastrofa jednostki w katastrofie czasu. I nie ma znaczenia, czy ja tych swoich bohaterów<br />
wkładam w XX wiek, czy w czasy monarchii austro-węgierskiej. Mnie interesuje motywacja tych ludzi.<br />
Jestem trochę terrorystką w literaturze w stosunku do mojego czytelnika. Nie daję mu możliwości odpocząć w momencie, kiedy czyta moje książki. Chciałabym, żeby odpoczywał, kiedy proponuję mu Kulinarne figle. Ale wydaje mi się, że gdybym miała pisać tylko takie książki psychologiczno-historyczne, jak Słodka Darusia czy Nacja, to mogłabym zwariować. To jest bardzo ciężkie, dlatego że tam w każdym centymetrze tekstu jest nagromadzona ogromna ilość bólu i cierpienia.<br />
Uważam, że każdy poważny pisarz pisze tylko o dwóch istotnych rzeczach: o życiu i o śmierci. Kiedy ja piszę o życiu, to znajduje się w tym bogate spectrum, które tłumaczy życie. Interesują mnie ogólnoludzkie kategorie: dobro i zło, moralność i niemoralność, godność i jej brak. Głównym tematem moich książek jest tragedia ludzka na tle historii. To taka kontynuacja prozy Józefa Czechowicza, jeśli chodzi o polską literaturę. Tak umiejscawiam swoją twórczość. Preparuję te ludzkie namiętności i katastrofy historyczne po to, by nie nastąpiła amnezja historii.<br />
Żaden człowiek na świecie nie wybiera czasu i miejsca swoich narodzin i na los każdego ma wpływ bardzo wiele czynników: przede wszystkim ludzie, to, co jest z góry zapisane, to, co nazywamy dolą lub losem. Ale uważam,<br />
że największy wpływ mają okoliczności, to, co nazywamy wydarzeniami historycznymi. Najważniejszy dla mnie w literaturze jest proces badania ludzkiego losu w konkretnym czasie. Czy to robię dobrze, czy źle – o tym wypowie<br />
się już czytelnik i może historyk literatury. Staram się jednak to czynić uczciwie. Zawsze powtarzam, że piszę dlatego, że rozrywa mnie ból. Ale nie mój prywatny ból. Dlatego, że bardzo uważnie żyję i bardzo wyraźnie obserwuję życie i ludzi. W żadnych czasach nie ma takiego Mickiewicza, Stefanyka, Szekspira czy Sienkiewicza,<br />
który mógłby wyjaśnić całe spectrum ludzkiego życia. Swoim cienkim głosem próbuję uzupełniać te badania ludzkiego losu. Dlaczego przeszłość jest dla mnie taka ważna? Dlatego, że w przeszłości zakodowane są znaki,<br />
które umożliwią nam większy postęp w przyszłości. To jest wszystko o egzotyce huculskiej.<br />
<strong>A.J.:</strong> To, co najważniejsze w Pani książkach, to tragedia, która dotyka ludzi. Jestem pod dużym wrażeniem Słodkiej Darusi jako takiej huculskiej tragedii, tragedii w sensie greckim. Bo tragiczna jest tu nie tylko postać Darusi ze swoją niezawinioną winą, nie tylko historia rodzinna. Tu poszczególne części powieści oddzielone są wypowiedziami huculskich kobiet, które grają rolę jakby chóru w tragedii greckiej komentującego wszystko. One też nadają specyficzny aspekt książce. Bo ona jest o historii, jest o tragedii, ale w głównej mierze jest o kobiecie i o kobietach. Narrator jest tu kobiecy. Głosy, które się tam pojawiają, to głosy kobiet. Właściwie ta Pani literatura jest w ogromnej mierze kobieca. Czy to był taki Pani zamiar?<br />
<strong>M.M.:</strong> Na to pytanie jest i trudno, i łatwo odpowiedzieć. Kiedy pisałam tę książkę, czułam się jak człowiek, którego niesie powódź i który się topi. Kiedy pisze się własną krwią, a ta książka jest tak napisana, nie myśli się o odbiorze przez czytelnika. Nie myśli się o stosowaniu jakichś tricków, żeby tę książkę lepiej czy gorzej odbierano. Pisze się tak, jakby z człowieka wyciekała krew. To nie jest książka tylko o historii, o wsi, o kobietach, które są najważniejsze w tej wsi. Słodka Darusia jest książką o samotności jednostki w żarnach historii. To historia wojny całego świata z jednym niewinnym człowiekiem. Dramat Darusi polega na tym, że ona nie umie kłamać. Polega na uczciwości, w jakiej została wychowana. Nie umie kłamać i tym wyrządza krzywdę swoim rodzicom i innym<br />
ludziom. Bywa tak, że spotkanie człowieka w mundurze kończy się dramatem. I nie ma znaczenia, że miejscem akcji jest tu Huculszczyzna. Taka historia mogłaby wydarzyć się wszędzie. To, co się dzieje z Hucułem, równie<br />
dobrze mogłoby się dziać z Mazurem, góralem, z kimkolwiek. Jeżeli miałabym w jednym zdaniu powiedzieć, o czym jest ta książka, to powiedziałabym, że o buciorach historii stąpających po ludzkim losie. To jest traumatyczna książka, ale myślę, że literatura powinna być różnorodna. Pełnowartościowa literatura charakteryzuje się tym, że są w niej różne gatunki: od kryminałów przez romansidła do literatury z najwyższej półki. Myślę, że literatura ukraińska właśnie taka jest. Są w niej książki odpowiadające różnym gustom.<br />
<strong>A.J.:</strong> Chciałbym jeszcze dopytać, czy jednak można by nazwać Słodką Darusię, ale też i w pewnym sensie Nację literaturą kobiecą. Owszem, po części każdy mógłby się odnaleźć w Pani książkach. Ale z drugiej strony, ja nie do końca mogę się utożsamiać z Darusią. To książka o kobietach, pisana przez kobietę. Tam kobiety są chodzącą mądrością. Czy Pani jest pisarką kobiecą?<br />
<strong>M.M.:</strong> Nie! Nie jestem! Na Ukrainie toczy się taka dyskusja, co to jest kobieca literatura, a co to jest męska literatura. A ja uważam, że literatura jest albo dobra, albo nie do końca dobra. To jest feministyczne podejście, że jest kobieca literatura. Dlaczego te dwie książki nią nie są? Dlatego, że grono moich czytelników jest bardzo szerokie: od ucznia szkoły średniej po starca, który już myśli o wieczności. Uważam więc, że wyznacznikiem tej literatury jest to, że są w niej odciśnięte punkty ogólnoludzkie, które nie są dostosowane tylko do wieku czy płci. Gdybym pisała z punktu widzenia mężczyzny, to byłby fałsz, bo ja jestem kobietą. Dlatego piszę o tym, co najlepiej znam i czuję.<br />
<strong>A.J.:</strong> Poprzednio powiedziała Pani, że pisze krwią. Że się nie zastanawia, że ta literatura tak po prostu wypływa. Że nie myśli o zabiegach literackich. Ale wydaje mi się, że na przykład Słodka Darusia jest doskonale przemyślanym utworem. Zastosowała tam Pani poruszający zabieg: w ostatniej części domyślamy się, dlaczego ona jest niema, dlaczego chodzi do ojca, na cmentarz. I to jest taka bolesna trauma czytelnika, bolesne doświadczenie: już wiem, że tragedia się zdarzy, ale muszę doczytać do końca. Bo to jest tak, że ja chciałbym nie wiedzieć, ale nie mogę nie wiedzieć. Muszę doczytać. Czy<br />
chce Pani złapać czytelnika za gardło?<br />
<strong>M.M.:</strong> Nie! Jeśli chcę zwabić czytelnika, maluję usta i zakładam bluzkę z dekoltem. A to jest to, co ja nazywam podświadomością. Wybrałam taką formę pisania, ale to nie był świadomy wybór. Tu nie ma zasady kryminału.<br />
Tu jest zasada retrospekcji. Na początku powiedziałam, że jestem sadystką w stosunku do czytelnika.<br />
W tej książce jest bowiem wiele bólu i cierpienia, wiele namiętności. Napisałam dużo książek, bardzo różnych, ale najbardziej interesuje mnie aspekt psychologiczno-historyczny. I kiedy dotykam pytań przeszłości, mam wrażenie, że chodzę po polu minowym. Czuję się wtedy jak saper. Wydaje mi się, że zwłaszcza w Darusi i w Nacji rozbrajam niebezpieczeństwa przeszłości. Chcę być pisarzem, który tłumaczy ludziom błędy, pomyłki i nieprawdy. Wiem, że każdy człowiek w życiu ma swoją prawdę i swoje alibi. I dlatego w moich książkach nie ma takich czarno-białych postaci, jednoznacznie złych i jednoznacznie dobrych. Nie chcę być kimś, kto zaminowuje pole, bo i przeszłość, i teraźniejszość jest zaminowana wieloma zagrożeniami. Jeżeli będę dokładać więcej tych min, to uczynię wielką szkodę współczesności. Nie wiem, czy mi się udaje być takim minisaperem. Nie chcę postępować tak jak politycy, którzy zaminowują. Chcę zniwelować w pewien sposób tę minerską działalność polityków.<br />
<strong>A.J.:</strong> Chciałem zapytać o historię w Pani książkach. Bo Pani właściwie nie bada mechanizmów historii, nie zastanawia się nad tym, kto ma rację, czyja władza powinna być w danym miejscu, tylko pokazuje te młyny historii, oglądane z perspektywy biednego człowieka. Ale skoro nie interesują Pani mechanizmy historii, to dlaczego właściwie o historii pisze? Jak to się łączy z Pani doświadczeniem?<br />
<strong>M.M.:</strong> Mnie nie interesują mechanizmy historii, bo patrzę na nią nie jak historyk, lecz jak artysta. Tam, gdzie się urodziłam, na Bukowinie, w ciągu trzydziestu lat XX wieku czternaście razy zmieniała się władza. Historyka będzie interesowało, że w 1918 roku przyszło rumuńskie państwo, w 1919 – polskie państwo, a później jeszcze raz rumuńskie i tak dalej. Ale mnie, pisarkę, interesuje to, co działo się z ludźmi wtedy, kiedy w ciągu jednego tygodnia dwukrotnie zmieniała się władza. Przecież ci ludzie nie wybierali miejsca, gdzie przyszło im żyć, i nie zawsze to oni wybierali władzę. Oni rodzili się, kochali, nienawidzili, rodzili dzieci, współistnieli. Jak to się odbywało? Na jakich prawach moralności i niemoralności? – to mnie interesuje. Wydaje mi się, że ci historycy, którzy chcą wygrać konkurs na to, kto był winien, a kto nie, nie mają perspektywy. Moim zdaniem nie ma takiej wagi, na której można by zważyć ilość przelanej krwi przez tych czy przez tamtych. Jeżeli będziemy mówili, że Niemcy zabili tylu i tylu ludzi takiej czy innej narodowości, milion czy dziesiątki tysięcy, to nic nie da. Ale uważam,<br />
że o wszystkich rzeczach w historii należy mówić uczciwie. My, współcześni, nowocześni ludzie, nie powinniśmy brać na siebie winy za czyny, których nie popełniliśmy, ale powinniśmy mówić o tych rzeczach uczciwie, bez makijażu. Tylko uczciwa rozmowa na temat historii daje perspektywę normalnego współżycia ludzi i narodów.<br />
Ja wychowywałam się w regionie, który zawsze był wielokulturowy, wieloetniczny. Pamiętam, że w Czerniowcach mówiło się wieloma językami: po ukraińsku, po rumuńsku, po polsku i po niemiecku – to była taka smaczna bukowińska mieszanka językowa. A potem zdarzyły się tragedie tych ludzi: w 1940 roku Niemców, którzy żyli tam 250 lat i dłużej, zapakowano do bydlęcych wagonów i wywieziono, także później inne narodowości, na przykład Ukraińców, w takie same wagony zapakowano i wywieziono na Sybir, mówiąc, że to są bandyci. Tak można wyliczać te obrazy, nanizać je jak koraliki, jeden na drugi, aż powstanie apokaliptyczny obraz ogólnoludzkiego dramatu. Teraz świat kieruje się w stronę globalizacji. To ma wiele plusów i minusów. Ale ja chciałabym, aby każdy z nas pamiętał, co z nami się działo, tylko nie dla zemsty, ale dlatego, żeby to wyjaśniać.<br />
<strong>A.J.:</strong> Wychowała się Pani w miejscu, gdzie żyło wspólnie wiele narodowości i słychać było wiele języków. Z drugiej strony, pokazuje Pani Hucułów mieszkających na wsi, właściwie nieświadomych tego, co się dzieje na zewnątrz, którzy stają się ofiarami historii przez duże „H”, którzy sobie nie potrafią z tym poradzić. A więc zastanawia mnie tytuł Pani książki Nacja. Bo mówi Pani o tej wielonarodowości,<br />
o tej smacznej atmosferze Czerniowiec. Więc co to jest ta nacja? Czy to są Huculi? Jak rozumieć ten tytuł?<br />
<strong>M.M.:</strong> Ani jedna, ani druga książka nie jest o Czerniowcach. Ja mówiłam o Czerniowcach jako o pewnym modelu Europy. Huculi są świadomi. Jeden czy drugi bierze broń w ręce i walczy o swoje gospodarstwo. Ci Huculi może nie myślą kategoriami filozoficznymi, ale za to myślą kategoriami honoru, sprawiedliwości i bronią<br />
ich takimi metodami, jakie są im dostępne. Dlaczego ta książka ma tytuł Nacja? Dla mnie nacja to każdy, kto żyje na tej ziemi, broni jej i ją kocha. Ten tytuł ma sprowokować ludzi, żeby się zastanowili. Jestem takim pisarzem,<br />
który uważa, że nie powinien wychowywać czytelnika. Chcę zmusić go, żeby najpierw poczuł to sercem, a potem – by zrozumiał.<br />
<strong>Roma Ficak:</strong> Jeszcze à propos Słodkiej Darusi. Kiedy byłam w Iwano-Frankiwsku, spotkałam<br />
się z opinią, że to najbardziej męska literatura pisana przez kobietę. Chciałabym się jeszcze dowiedzieć, jak Pani książki odbierają Huculi.<br />
<strong>M.M.:</strong> Słodka Darusia i Nacja były inscenizowane w teatrach. Ci ludzie rozpoznają w bohaterach tych książek samych siebie, chociaż ja tam nikogo konkretnego nie opisywałam, nie wzorowałam się na nikim. Łapią mnie za ręce i mówią: To się zdarzyło w naszej wsi, tak było u mojego sąsiada. Ale ja nie fotografuję cudzej historii. Nikt z moich sąsiadów i rodaków nie może mieć do mnie pretensji, że upubliczniłam jakiś ich prywatny dramat.<br />
Tworzę kalejdoskop składający się z wielu historii, z wielu losów ludzkich. Dla mnie nie jest ciekawe, jak przyjmują moje książki Huculi czy ktoś inny. Słodka Darusia i Nacja mają za sobą po pięć wydań w ciągu sześciu lat. A nakład na Ukrainie to ponad sto tysięcy. Ale i to nie jest najważniejsze. Najważniejsze, że w ciągu ostatnich<br />
trzech, czterech lat moim najbardziej aktywnym czytelnikiem jest czytelnik rosyjskojęzyczny, ze wschodniej Ukrainy. Wiem, że niektórzy jeżdżą do Moskwy, żeby kupić te książki w przekładzie rosyjskim, wydane w Moskwie pod wspólnym tytułem Nacja. Tam jest też duże zainteresowanie Darusią pisaną po ukraińsku. Dlaczego tak jest? Mogę znaleźć historyczne wyjaśnienie. Nie zapominajmy, że po wojnie, w latach 50., były wielkie przesiedlenia do Donbasu, po 120 tysięcy ludzi rocznie. Funkcjonowała wówczas wielka propaganda<br />
ukierunkowana na powojenną odbudowę kraju. I nawet mój rodzony wujek uciekł kiedyś z domu i pojechał do Donbasu, bo chciał odbudowywać kraj. Ale wśród tych 120 tysięcy ludzi z zachodniej Ukrainy, przesiedlonych do Donbasu, co roku była olbrzymia ilość ludzi przymusowo przesiedlanych. Ładowano ich do bydlęcych wagonów i przewożono: jednych na Sybir, a drugich do Donbasu. Bo byli świadkami wydarzeń, których władza nie chciała rozpowszechniać. I wielu z nich przez dwadzieścia lat nie miało prawa nawiązywać kontaktu ze swoimi rodzinami.<br />
Wprawdzie nie byli więźniami, ale podpisali zobowiązanie, że nie będą komunikować się z rodzinami i mówić, gdzie są. W potomkach tych ludzi odzywają się teraz geny pamięci. I przez taką historię chcą się dowiedzieć,<br />
co się działo z ich rodzicami, dziadkami. Tak samo kochają Ukrainę jak ja w Kijowie, chociaż rozmawiają po rosyjsku. Mam taki optymistyczny obraz tego, jak Ukraina będzie się rozwijać w przyszłości. Ukraina idzie w kierunku Unii Europejskiej. Niezbyt szybko, ale idzie. Idzie cały czas. Istnieje też taka teoria, że są dwie Ukrainy, nie w sensie geograficznym, ale w sensie ideologicznym. Jedna Ukraina zwrócona jest w stronę radziecką, a druga w stronę cywilizacji. Ale człowiek jest tak skonstruowany, że idzie do przodu. I tak będzie i z Ukrainą. Gdyby nie przeszkadzali politycy,to szło by się szybciej.<br />
<strong>Lila Kalinowska:</strong> Chciałabym zapytać o postaci kobiece, głównie o Darusię i jej matkę.<br />
Jaki Pani ma stosunek do tych dwu kobiet? Czy Pani im zazdrości, czy raczej współczuje?<br />
<strong>M.M.:</strong> Mnie interesują ludzie niezwyczajni, niezwykłe, graniczne sytuacje, ludzie w sytuacjach skrajnych. Interesuje mnie to, gdy człowiek postawiony jest pod murem jak przed rozstrzelaniem. Kobiety ze Słodkiej Darusi zasługują bardziej na szacunek niż na współczucie. Oczywiście na współczucie też, bo to się może zdarzyć każdemu z nas, tak jak w tragedii antycznej. Zazdrościć możemy im tego, że są uczciwe wobec siebie i innych, chociaż może to je kosztować życie. W rzeczywistości zdarzają się tacy silni ludzie, nchoć inni uważają ich za zwykłych. Ja lubię te wszystkie kobiety i w każdej z nich jest trochę mnie. Czasami też chciałabym być każdą z nich, nawet wtedy, gdy się im źle dzieje.<br />
<strong>Prof. Stefan Zabrowarny:</strong> Dajmy odpocząć pani Matios. Mam pytanie do pani Korzeniowskiej- Bihun. Czy były jakieś problemy z przekładem na język polski?<br />
<strong>Anna Korzeniowska-Bihun:</strong> Język Słodkiej Darusi jest specyficzny. To gwara bukowińska: czasem bardziej natężona, czasem mniej. Jeżeli mówi narrator, jest jej mniej, a jeżeli postacie – to więcej. Trudności były dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, trzeba było zrozumieć, co pani Maria pisze. Książkę przeczytałam za<br />
pierwszym posiedzeniem od deski do deski i zrozumiałam ją doskonale. Ale kiedy zabrałam się za tłumaczenie, to trzeba było robić analizę logiczną każdego zdania, każdego słowa – i zaczęły się schody. Tam jest bardzo wiele regionalizmów. Straszne dla mnie były nazwy, na przykład grzybów i roślin regionalnych, huculskich.<br />
Tego nie było w żadnym słowniku. Czy ktoś z Państwa wie, co to są szuszerybki?&#8230; To smardze po huculsku! Mimo że mam wszystkie możliwe słowniki, nie dowiedziałam się, co to znaczy. Mało tego – mam męża z Bukowiny, który jest jak chodzący słownik, i też szuszerybkom nie dał rady. Tak więc zrozumienie było bardzo trudne. Później trzeba było znaleźć ekwiwalent językowy do przekazania tej treści. Droga, którą przeszłam<br />
do tego, co już powstało, była długa i ciernista. A zaczęła się przy tłumaczeniu Nacji. Na początku pomyślałam, że dobrze by to było napisać gwarą podhalańską, bo to takie adekwatne – tu i tam Karpaty. I elementy stroju, i narzędzia, którymi posługują się ludzie, tu i tam są bardzo podobne. Po konsultacjach z Muzeum Tatrzańskim<br />
w Zakopanem poradzono mi, żebym skorzystała z Biblii po góralsku, która się wtedy niedawno ukazała. Gdy zaczęłam ją czytać, aby wczuć się w ten język, stwierdziłam, że nie można w ten sposób przetłumaczyć książki. Bo to jest tak hermetyczny język, że bardzo ciężko się to czytało. Fajnie się opowiada dowcipy po góralsku, ale<br />
przelecieć sto kilkadziesiąt stron w tej gwarze to jest może bardzo piękna zabawa lingwistyczna, ale poza mieszkańcami Zakopanego i okolic nikt by przez to nie przebrnął. Potem zaczęłam to wszystko stylizować. Muzeum Tatrzańskie pomagało mi wyszukiwać różne nazwy, zwroty. I przetłumaczyłam tak jedno opowiadanie, wysłałam je koleżance do wglądu, a ona mi odpisała: Tu musisz coś wyjaśnić, tu musisz dać odsyłacz,<br />
i tu, i jeszcze tam. I kiedy się zorientowałam, że mam po pięć odsyłaczy na stronie, to zrozumiałam, że nie mogę robić tłumaczenia własnego tłumaczenia. Bo to nie jest literatura naukowa, tylko piękna. Więc muszę nadać jej taką formę, żeby to się czytało. I tak to, co jest, jest jakimś językowym kompromisem, oczywiście. Są tam słowa<br />
z gwary góralskiej, bo na przykład kierpce to są kierpce, nic innego się nie da napisać; pewne hafty, nawet pewne przekleństwa góralskie – to jest ten sposób stylizowania. Więc to kompromis między tym, co bym chciała, a tym, co można.<br />
<strong>M.M.:</strong> Myśmy zrobiły takie tournée po Polsce. Będę znała bardzo dobrze geografię tego kraju. Odwiedziłyśmy Olsztyn, Wrocław, Kraków, Poznań. I tam podszedł do nas profesor Uniwersytetu Poznańskiego, mówiąc: Dobre<br />
tłumaczenie, dobre tłumaczenie. A ja ufam profesorowi i też umiem czytać. Najważniejsze to przekazać treść ducha i główne idee. Chcę, żeby to, co napisałam, zrozumieli w Polsce, w Rosji, w Serbii, w przekładach angielskich. I sama jestem ciekawa, jak huculski będzie brzmiał po angielsku. Kiedy mój tłumacz z angielskiego przysyła mi pytanie, co znaczy jakieś słowo, to ja mu potem wysyłam odpowiedź na pół strony. Ale on nie Ukrainiec, tylko Anglik. Ktoś mu to przetłumaczył, a on to przeczytał. Zaciekawiło go to i teraz próbuje przełożyć.<br />
To ciekawe, co może człowieka z inną mentalnością zainteresować w tej książce. To są chyba te ogólnoludzkie problemy, o których mówiłam: problem miłości i uczciwości. Każdy człowiek ma swoją prawdę i swoje alibi.<br />
Ciągle powtarzam, że chciałabym, by mnie czytano w całej Ukrainie: od Krymu do Zakarpacia. Nie chodzi mi o to, aby znano mnie jako osobę, ale jako pisarkę, która porusza ogólnoludzkie problemy. I to jest dla mnie ważniejsze<br />
niż to, żeby mnie znano w Europie. Dobrze jest, jak też cię znają za granicą, ale nie można być jak taki dziad pod cerkwią, który prosi o jałmużnę. Powinna być jakaś wymiana kulturalna pomiędzy krajami. Pisarz ma pisać, tłumacz ma tłumaczyć – i tak będziemy się poznawać.<br />
Opr. A.J.</p>
<p><strong>Anna KORZENIOWSKA-BIHUN</strong> – tłumaczka, dziennikarka, publicystka. Absolwentka Wydziału Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej w Warszawie i Katedry Ukrainistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka tygodnika ukraińskiego „Nasze Słowo” (Polska) i miesięcznika „Ukraiński Żurnal” (Czechy). Publikowała swoje teksty także w czasopismach: „Teatr” (Polska), „Nad Buhom i Narwoju” (Polska), „Literaturna Ukrajina” (Ukraina) i „L’wiwśka hazeta” (Ukraina). Specjalizuje się w tematyce kulturalnej. Pisze recenzje teatralne,<br />
filmowe i literackie. Wieloletni pracownik Redakcji Filmów Dokumentalnych TVP SA. Tłumaczka filmów fabularnych i dokumentalnych dla TVP SA z języka ukraińskiego i angielskiego oraz na język ukraiński. Tłumaczka książek Marii Matios Nacja i Słodka Darusia, a także wielu tekstów prasowych. Współautorka scenariusza filmu dokumentalnego „Wielki Głód”. O Hołodomorze na Ukrainie 1932–1933.</p>
<p><strong>Maria MATIOS</strong> (ur. 19 grudnia 1959 w Roztokach na Bukowinie) – ukraińska pisarka i poetka. Jest rdzenną<br />
hucułką z Bukowiny. Absolwentką Fakultetu Filologicznego Uniwersytetu Czerniowieckiego. W swej<br />
twórczości wykorzystuje niezwykłe doświadczenia własnej rodziny, której korzenie sięgają 1790 roku.<br />
Mieszka w Kijowie. Autorka 12 książek (w tym także tomów poetyckich). W Polsce ukazały się Nacja (2006)<br />
i Słodka Darusia (2010). Laureatka między innymi konkursu „Książka roku” (2004) i Państwowej Nagrody im. Tarasa Szewczenki (2005).</p>
<p> Źródło: Przemyski Przegląd Kulturalny 2(17)2010, Wyd. Przemyska Biblioteka Publiczna.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ukrpol.net/2010/10/26/maria-matios-pisze-wlasna-krwia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Maria Matios w Przemyślu, 27.05.2010.</title>
		<link>http://ukrpol.net/2010/05/27/maria-matios-w-przemyslu-27-05-2010/</link>
		<comments>http://ukrpol.net/2010/05/27/maria-matios-w-przemyslu-27-05-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 May 2010 09:42:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kasia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Афіша]]></category>
		<category><![CDATA[Maria Matios]]></category>
		<category><![CDATA[pisarze]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyski Przegląd Kulturalny]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyśl]]></category>
		<category><![CDATA[Słodka Darusia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ukrpol.net/?p=815</guid>
		<description><![CDATA[Przemyski Przegląd Kulturalny i Przemyska Biblioteka Publiczna zapraszają na spotkanie
z MARIĄ MATIOS i ANNĄ KORZENIOWSKĄ-BIHUN
27 maja (czwartek), godz. 18.00
Więcej
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przemyski Przegląd Kulturalny i Przemyska Biblioteka Publiczna zapraszają na spotkanie<br />
z MARIĄ MATIOS i ANNĄ KORZENIOWSKĄ-BIHUN<br />
27 maja (czwartek), godz. 18.00</p>
<p><a href="http://www.biblioteka.przemysl.pl/akt/zapowiedzi/pl.pdf">Więcej</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ukrpol.net/2010/05/27/maria-matios-w-przemyslu-27-05-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PROGRAM IV MIĘDZYNARODOWEGO FESTIWALU BRUNONA SCHULZA 24-30.05.2010</title>
		<link>http://ukrpol.net/2010/05/25/program-iv-miedzynarodowego-festiwalu-brunona-schulza-%e2%80%a2-04-05-2010/</link>
		<comments>http://ukrpol.net/2010/05/25/program-iv-miedzynarodowego-festiwalu-brunona-schulza-%e2%80%a2-04-05-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 May 2010 10:24:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kasia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Афіша]]></category>
		<category><![CDATA[Bruno Schulz]]></category>
		<category><![CDATA[Drohobycz]]></category>
		<category><![CDATA[festiwal]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[pisarze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ukrpol.net/?p=769</guid>
		<description><![CDATA[ 
Program na 24-30 maja 2010
ARKA WYOBRAŹNI BRUNONA SCHULZA
21 maja, piątek, godz. 12.00: LWÓW, LWOWSKA GALERIA SZTUKI
– wernisaż wystawy zbiorowej „Bruno Schulz. Inspiracje. Między ilustracją a sztuką”
– konferencja prasowa (Pałac Potockich)
24 maja, poniedziałek:
11.00. – Uroczyste otwarcie IV. Międzynarodowego Festiwalu Brunona Schulza
(Aula Instytutu Fizyki i Matematyki, ul. Stryjska 3)
Wystąpienia:
- Prof. Walery Skotny, Rektor Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego im. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img style="float: left;margin: 3px;border: black 3px solid" src="http://www.berlin.polemb.net/gallery/nasze_obrazy/kultura/Literatura/Bruno_Schulz.jpg" alt="" width="300" height="430" /> </p>
<p>Program na 24-30 maja 2010</p>
<p>ARKA WYOBRAŹNI BRUNONA SCHULZA<br />
21 maja, piątek, godz. 12.00: LWÓW, LWOWSKA GALERIA SZTUKI</p>
<p>– wernisaż wystawy zbiorowej „Bruno Schulz. Inspiracje. Między ilustracją a sztuką”</p>
<p>– konferencja prasowa (Pałac Potockich)<br />
24 maja, poniedziałek:</p>
<p>11.00. – Uroczyste otwarcie IV. Międzynarodowego Festiwalu Brunona Schulza</p>
<p>(Aula Instytutu Fizyki i Matematyki, ul. Stryjska 3)</p>
<p>Wystąpienia:</p>
<p>- Prof. Walery Skotny, Rektor Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego im. Iwana Franki w Drohobyczu, Jacek Kluczkowski (Ambasador RP na Ukrainie), Mykoła Huk (Mer miasta Drohobycza), Grzegorz Gauden (Dyrektor Instytut Książki w Krakowie), Przedstawiciel od Ministerstwa Kultury i Turystyki Ukrainy, Przedstawiciel od Ministerstwa Edukacji i Nauki Ukrainy, Wiera Meniok (dyrektor Festiwalu)</p>
<p>Wykład inauguracyjny Adama Michnika, redaktora naczelnego Gazety Wyborczej (Warszawa): „Drohobycz, Bruno Schulz – nasze wspólne dziedzictwo”</p>
<p>Dyskusja z udziałem Jarosława Hrycaka, Myrosława Marynowycza, Leonida Tymoszenki, o. Myrona Bendyka, Jewhena Pszenycznego</p>
<p><span id="more-769"></span></p>
<p>13. 30. – Wernisaże wystaw plastycznych i fotograficznych („Pałac Młodzieży” – Willa Jarosza, ul. Szewczenki 23):</p>
<p>Malarze/graficy: Mariusz Drzewiński (Lublin), Piotr Łucjan (Lublin), Sławomir Marzec (Warszawa/Lublin), Tadeusz Mysłowski (Nowy Jork), Stanisław Ożóg (Rzeszów), Alina Skiba (Warszawa), Jacek Wojciechowski (Lublin), Andrzej Węcławski (Warszawa/Lublin) oraz artyści ze Lwowa.</p>
<p>Fotograficy: Igor Feciak, Zenon Filipov (Drohobycz), Lucjan Demidowski (Lublin), Max Skrzeczkowski (Kazimierz Dolny), Michał Woźniak (Lublina), Grzegorz Józefczuk (Lublin), Robert Chudzyński (Płońsk), Oleksiy Pisztar – Biały Kwadrat (Lwów).</p>
<p>15.30. – Spektakl/monodram „Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego&#8221; Bogusława Schaeffera – wykonanie: Jan Peszek (Kraków, (Sala kameralna, II p. Teatru w Drohobyczu, Plac Teatralny 1)</p>
<p>17.00. – Koncert grupy muzycznej „Kroke” (Kraków), (Sala Główna Teatru w Drohobyczu, Plac Teatralny 1)</p>
<p>Oraz: * Inauguracja Centrum „Alter” (prowadzi Ostap Dzondza). Punkt informacyjny. Program towarzyszący: spotkania, dyskusje, wystawy, pokazy filmów itp.</p>
<p>(Mały Rynek, ul. J. Lewickiego 2)</p>
<p> </p>
<p>25 maja, wtorek</p>
<p>10.00. – Spotkanie autorskie: Marco Ercolani (pisarz, Włochy): „Krótka wędrówka po Ostatnim miesiącu”</p>
<p>(Główny gmach Uniwersytetu w Drohobyczu, dawniej: Gimnazjum im. Władysława Jagiełły, ul. Iwana Franki 24, pok. 32)</p>
<p>11.30. – Spotkanie autorskie (teatr): Jan Peszek (aktor, Polska): O rolach i inscenizacjach schulzowskich.</p>
<p>(Główny gmach Uniwersytetu w Drohobyczu, pok. 32)</p>
<p>13.00. – Spotkanie autorskie: Amir Gutfreund (pisarz, Izrael) : „Ojciec, syn i duch nawiedzenia”</p>
<p>(Główny gmach Uniwersytetu w Drohobyczu, pok. 32)</p>
<p>16.00. – Ciąg dalszy &#8211; Wernisaże wystaw plastycznych i fotograficznych. Spotkania z artystami (Synagoga, ul. P. Orłyka 6 – Willa Jarosza, ul. T. Szewczenki 23)</p>
<p>Synagoga: Bartłomiej Michałowski, akwarele (Lublin), Loli Kantor, fotografie (Forth Worth, USA)</p>
<p>18.30. – Spektakl/ monodram „Republika Marzeń”, wykonawca: Zbigniew Rola (Paryż, Compagnie Elizabeth Czerczuk)</p>
<p>(Sala kameralna, II p. Teatru w Drohobyczu, Plac Teatralny 1)</p>
<p>20.00. – Koncert – Grupa „Małe Instrumenty” (Wrocław), eksperymentalny program muzyczny „Elektrownia Dźwięku”</p>
<p>(Sala Główna Teatru w Drohobyczu, Plac Teatralny 1)</p>
<p>INNE:</p>
<p>* Zwiedzanie Pokoju Schulza, tzw. Wstępnej Wersji Muzeum Brunona Schulza (Rektorat, dawne Gimnazjum im. Władysława Jagiełły)<br />
* Początek 3-dniowego działania artystycznego: Noah Warsaw (Zygmunt Piotrowski, Warszawa), GROUNDWORK / Fine Art: „Praca u źródeł (in quest for the sources)”; 25 maja: przy Rynku o zmierzchu, 26 maja: przy miejscu śmierci B. Schulza – w południe, 27 maja: przed Synagogą – „w godzinie zórz zarannych”.<br />
* Performance Włodko Kaufmana (Lwów)<br />
* Rozpoczęcie warsztatów teatralnych Barucha Brenera (Izrael)</p>
<p> <br />
26 maja, środa</p>
<p>10.00. – 14.00. / 15.30. – 17.30.</p>
<p>Międzynarodowa konferencja naukowa „Schulzowskie inspiracje w literaturze. Nowe interpretacje dzieła Brunona Schulza” / Część I</p>
<p>(Główny gmach Uniwersytetu w Drohobyczu, dawniej: Gimnazjum im. Władysława Jagiełły, ul. Iwana Franki 24, pok. 32)</p>
<p>Otwarcie:</p>
<p>– Prof. Miron Czerniec, Prorektor ds. nauki i współpracy międzynarodowej Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego im. Iwana Franki w Drohobyczu</p>
<p>– Jerzy Onuch, Dyrektor Instytutu Polskiego w Kijowie</p>
<p>Obrady:</p>
<p>10.15. – 11.45.</p>
<p>* Jerzy Jarzębski (Polska), „Fabryka fabulistyczna: narodziny opowieści z życia i dzieła Brunona Schulza”<br />
* Teodozja Robertson (USA), „Cynthia Ozick i jej Mesjasz ze Sztokholmu”<br />
* Małgorzata Smorąg–Goldberg (Francja), „David Grossman paryskim przewodnikiem po Schulzu”</p>
<p>12.15. – 13.45.</p>
<p>* Lajos Palfalvi (Węgry), „Inna prowincja. Schulzowskie inspiracje w utworach Ottona Tolnaiego”<br />
* Ałła Tatarenko (Ukraina), „Serbskie echa poetyki Brunona Schulza”<br />
* Kris van Heuckelom (Belgia), „Bruno Schulz (anty)bohaterem”</p>
<p> </p>
<p>Dyskusja</p>
<p>Obrady:</p>
<p>15.30. – 17.00.</p>
<p>* Xavier Farre (Hiszpania), „Twórczość Brunona Schulza w oczach krytyki literackiej w Hiszpanii”<br />
* Doreen Daume (Austria), „Bruno Schulz we współczesnej niemieckojęzycznej literaturze – pierwiastki śladowe, wybujałe motywy i boczne odnogi czasu, trochę nielegalne i problematyczne”<br />
* Wiera Meniok (Ukraina), „Bruno Schulz ukryty i obecny w tekstach Jurija Andruchowycza”<br />
* Natalka Rymska (Ukraina), „Bruno Schulz zaczarowany i zwyczajny, albo Schulziana Andrzeja Chciuka”</p>
<p> </p>
<p>Dyskusja<br />
18.00. – Monodram Agaty Kucińskiej „Sny” według Iwana Wyrypajewa (Teatr Ad Spectatores, Wrocław)</p>
<p>(Sala kameralna, II p. Teatru w Drohobyczu, Plac Teatralny 1)</p>
<p>19.30. – Projekt filmowy Wojtka Grabowskiego.</p>
<p>Projekcje: „Niebo bez słońca”, reż. Jan Rybkowski, „Xsięga bałwochwalcza”, reż. Anna Kadukowska, „Bliskie obrazy – Drohobycz”, „Drohobycz – zmierzch”, „Szepty”, reż. Wojciech Grabowski.</p>
<p>Filmy Aliny Skiby (Polska): „Ażiotaż biletów na czas”, „Bagaż”, „Życiorys Brunona B. wyciągnięty z szuflady”. Spotkanie z Aliną Skibą</p>
<p>(Główny gmach Uniwersytetu w Drohobyczu, dawniej: Gimnazjum im. Władysława Jagiełły, ul. Iwana Franki 24, pok. 32)</p>
<p>21.30. – Teatr Formy (Scena Pantomimy, Wrocław): „Ulica Krokodyli”</p>
<p>(Sala Główna Teatru w Drohobyczu, Plac Teatralny 1)</p>
<p>INNE:</p>
<p>* Kino-Wizja (Lwów): instalacja uliczna, projekt „XXI wiek. Wizje Brunona Schulza”</p>
<p>(Plac Teatralny)</p>
<p>* Centrum „Alter”: spotkanie z artystą Tadeuszem Mysłowskim (USA), godz. 17</p>
<p>(Mały Rynek, ul. J. Lewickiego 2)<br />
27 maja, czwartek</p>
<p>10.00. – 14.00. / 15.30. – 17.00.</p>
<p>Międzynarodowa konferencja naukowa „Schulzowskie inspiracje w literaturze. Nowe interpretacje dzieła Brunona Schulza” / Część II</p>
<p>(Główny gmach Uniwersytetu w Drohobyczu, dawniej: Gimnazjum im. Władysława Jagiełły, ul. Iwana Franki 24, pok. 32)</p>
<p>Obrady:</p>
<p>10.00. – 11.30.</p>
<p>* Włodzimierz Bolecki (Polska), „Moje powroty do Schulza”<br />
* Stanisław Rosiek (Polska), „Jak wydawać Brunona Schulza. Próba opisania kanonu edytorskiego”<br />
* Przemysław Czapliński (Polska), „Tropy Schulza w powojennej prozie polskiej”<br />
* Jacek Kurczewski (Polska), „Ślady schulzowskiego Drohobycza w Drohobyczu dzisiejszym – spojrzenie socjologa”</p>
<p> </p>
<p>Dyskusja</p>
<p>12.00. – 13.30.</p>
<p>* Henryk Siewierski (Brazylia), „Księga i bankructwo hermeneuty w Sanatorium pod klepsydrą”<br />
* Małgorzata Kitowska-Łysiak (Polska), „Bruno Schulz jako bohater dramatu: Księga bałwochwalcza Krzysztofa Wójcickiego”<br />
* Andrzej Niewiadomski (Polska), „Dwa nieba nad Galicją. Teatrum Schulza i czeluść Haupta”<br />
* Ariko Kato (Japonia), „Księga jako topos pisania i rysowania. Ilustracje Brunona Schulza do Sanatorium pod klepsydrą”</p>
<p> </p>
<p>Dyskusja</p>
<p>15.30. – 17.00.</p>
<p>Spotkanie tłumaczy dzieła Brunona Schulza</p>
<p>Prowadzi Andrzej Pawłyszyn (Lwów)</p>
<p>Z udziałem: Henryk Siewierski (Brazylia), Kris van Heuckelom (Belgia), Xavier Farre (Hiszpania), Igor Klech (Rosja), Małgorzata Smorąg-Goldberg (Francja), Doreen Daume (Austria), Judyta Preis i Jorgen Herman Monrad (Dania), Lorenzo Pompeo (Włochy), Gabor Körner (Węgry), Wiera Meniok (Ukraina)</p>
<p>15.00.-19.00 &#8211; Koncerty Zespołu Muzyki Tradycyjnej Fundacji „Muzyka Kresów”. Pieśni polskie i ukraińskie.</p>
<p>Place Drohobycza</p>
<p>18.00. – Spotkanie autorskie: czytanie dramatu Alaina van Crugtena (Belgia): „Bruno, czyli wielka herezja”</p>
<p>(Sala kameralna, II p. Teatru w Drohobyczu, Plac Teatralny 1)</p>
<p>19.30. – Kino-Wizja (Lwów): performance/video, projekt „XXI wiek. Wizje Brunona Schulza”</p>
<p>(Sala kameralna, II p. Teatru w Drohobyczu, Plac Teatralny 1)</p>
<p>20.30. – Film „My Winnipeg”, reż. Guy Maddin (Kanada, 2007)</p>
<p>(Sala kameralna, II p. Teatru w Drohobyczu, Plac Teatralny 1)</p>
<p>28 maja, piątek</p>
<p>10.00. –17.30. Spotkania literackie: Bruno Schulz jako bohater literacki. Horyzonty inspiracji schulzowskich</p>
<p>(Główny gmach Uniwersytetu w Drohobyczu, dawniej: Gimnazjum im. Władysława Jagiełły, ul. Iwana Franki 24, pok. 32)</p>
<p>10.00. – Mirko Demic (Serbia): Expose o powieści Bursztyn, miód i jarzębina</p>
<p>11.00. – Dragan Boskovic (Serbia): Śmierć, tożsamość literacka i tradycja biblijna: Bruno Schulz, Danilo Kiš, Dragan Boskovic</p>
<p>12.00. – Ivan Szamija (Chorwacja): Mój pomysł polski</p>
<p>14.30. – Igor Klekh (Rosja): Pisarz i uniwersum</p>
<p>15. 30. – Bogdan Trojak (Czechy): Moja Schulzowska Mitteleuropa</p>
<p>16.30. – Jan Hontscharenko (Holandia): Niewidzialne źródła podświadomości</p>
<p>18.00. – Spotkanie (teatr): Baruch Brener (Izrael): Moja wizja Schulza w teatrze mistyki judaistycznej</p>
<p>Pokaz warsztatów Barucha Brenera i Teatru Panopticum (Polska, Lublin)</p>
<p>(Sala kameralna, II p. Teatru w Drohobyczu, Plac Teatralny 1)</p>
<p>19.00. – Spotkanie (teatr): Janusz Klimasza (Czechy): Schulz w teatrze</p>
<p>(Sala kameralna, II p. Teatru w Drohobyczu, Plac Teatralny 1)</p>
<p>20.15. – Teatr ALTER (Drohobycz): premiera spektaklu „Sprawa nr 82-100”</p>
<p>(Sala Główna Teatru w Drohobyczu, Plac Teatralny 1)</p>
<p> </p>
<p>29 maja, sobota</p>
<p>17.00. – Spotkanie: „Lubelskie wątki Schulza… w USA” oraz koncert: Michał Hochman (USA)</p>
<p>(Sala kameralna, II p. Teatru w Drohobyczu, Plac Teatralny 1)</p>
<p>18.15. – Koncert grupy dark independent Zoharum / Bisclaweret: “Mannequine” (Gdańsk)</p>
<p>(Sala Główna Teatru w Drohobyczu, Plac Teatralny 1)<br />
20.00. – Spotkanie autorskie: JURIJ ANDRUCHOWYCZ, „Leksykon miejsc intymnych. Czytanie fragmentów z nowej książki”</p>
<p>(Sala kameralna, II p. Teatru w Drohobyczu, Plac Teatralny 1)</p>
<p>22.00. – Karbido (Wrocław): Nowy projekt – Music4Buldings: Great Synagogue</p>
<p>(współpraca ze Szwajcarską Fundacja Kultury Pro Helvetia)</p>
<p>(Synagoga, ul. P. Orłyka 6)</p>
<p>INNE:</p>
<p>* Centrum „Alter”:</p>
<p>– Irina Kołodzijczyk, Ostap Dzondza: Laboratorium interpretacji (wg Cynthia Ozick, Mesjasz ze Sztokholmu) – godz. 14</p>
<p>– Natalia Bielczenko (Ukraina): Wieczór literatury nie awangardowej. Prezentacja almanachu literackiego „Ariergard” –godz. 15</p>
<p>- Spotkanie z poetą – Demian Fanszel (Stryj/Kolonia)</p>
<p>(Mały Rynek, ul. J. Lewickiego 2)<br />
30 maja, niedziela</p>
<p>19.30. – Alfred Schreyer z zespołem – koncert</p>
<p>(Sala Główna Teatru w Drohobyczu, Plac Teatralny 1)</p>
<p>20.15. – KARBIDO (Wrocław) i JURIJ ANDRUCHOWYCZ (Ukraina) plus video/dj: prezentacja płyty „Cynamon”</p>
<p>(Sala Główna Teatru w Drohobyczu, Plac Teatralny 1)</p>
<p>22.00. – Zamknięcie Festiwalu. Pochód. Czytanie prozy Schulza</p>
<p>INNE:</p>
<p>* Centrum „Alter”:</p>
<p>- Bogusław Wróblewski, redaktor naczelny kwartalnika „Akcent” / Lublin (o najnowszym numerze pisma, w tym m.in. o kompozytorze A. Nikodemowiczu) – godz. 16</p>
<p>– pokaz Mapy Schulzowskiego Drohobycza – godz. 17<br />
* Plakat, design IV. Festiwalu: Tadeusz MYSŁOWSKI</p>
<p> </p>
<p>PATRONAT HONOROWY: Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP, Ministerstwo Kultury i Turystyki Ukrainy, Ministerstwo Edukacji i Nauki Ukrainy, Konsul Generalny RP we Lwowie, Ambasada Francji w Kijowie, Mer Drohobycza, Prezydent Lublina.</p>
<p>Zrealizowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP.</p>
<p>Zrealizowano z pomocą Instytutu Książki w Krakowie, Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP – Ambasada RP na Ukrainie, Ambasada RP w Brazylii, Ambasada RP w Danii, Ambasada RP w Holandii, Ambasada RP w Serbii, Ambasada RP w Chorwacji, Konsulat Generalny RP we Lwowie, Instytut Polski w Kijowie, Instytut Polski w Budapeszcie, Instytut Polski w Brukseli, Instytut Polski w Pradze, Instytut Polski w Moskwie, Instytut Polski w Tel Aviwie, Instytut Polski w Rzymie, Prezydenta miasta Lublin.</p>
<p>Organizatorzy:</p>
<p>Polonistyczne Centrum Naukowo-Informacyjne im. Igora Menioka Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego im. Iwana Franki w Drohobyczu, ul. Lesi Ukrainki 2, 82 100 Drohobycz, Ukraina, tel./ fax.: (0038) (03244) 5 11 22, <a href="mailto:polcentrum@wp.pl">polcentrum@wp.pl</a></p>
<p>Stowarzyszenie Festiwal Brunona Schulza w Lublinie, 20-112 Lublin, ul. Grodzka 21, Polska, tel. (0048) (081) 472 65 76, <a href="http://www.brunoschulz.net.pl">www.brunoschulz.net.pl</a>, <a href="http://www.brunoschulz.net">www.brunoschulz.net</a>, <a href="mailto:grzeczuk@wp.pl">grzeczuk@wp.pl</a></p>
<p>Współorganizator: Instytut Książki w Krakowie (Polska), <a href="http://www.instytutksiazki.pl">www.instytutksiazki.pl</a></p>
<p>Współpraca: Państwowy Uniwersytet Pedagogiczny im. Iwana Franki w Drohobyczu, Lwowski Akademicki Obwodowy Teatr Muzyczno-Dramatyczny im. Jurija Drohobycza w Drohobyczu, Szwajcarska Fundacja dla Kultury Pro Helvetia, Stowarzyszenie Artystyczne Alter w Drohobyczu.</p>
<p>Na wszystkie wydarzenia wstęp wolny.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ukrpol.net/2010/05/25/program-iv-miedzynarodowego-festiwalu-brunona-schulza-%e2%80%a2-04-05-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;książka do zjedzenia&#8221; &#8211; spotkanie z Sofiją i Jurijem Andruchowyczami</title>
		<link>http://ukrpol.net/2010/03/28/ksiazka-do-zjedzenia-spotkanie-z-sofija-i-jurijem-andruchowyczami/</link>
		<comments>http://ukrpol.net/2010/03/28/ksiazka-do-zjedzenia-spotkanie-z-sofija-i-jurijem-andruchowyczami/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Mar 2010 19:04:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kasia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Афіша]]></category>
		<category><![CDATA[andruchowycz]]></category>
		<category><![CDATA[Książka do zjedzenia]]></category>
		<category><![CDATA[pisarze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ukrpol.net/?p=660</guid>
		<description><![CDATA[&#8220;Książka do zjedzenia&#8221; to projekt, którego celem jest popularyzacja literatury europejskiej oraz uznanych pisarzy w kontekście szeroko pojętej kultury tak aby ukazać jej autentyczność, tożsamość, stereotypy i przewartościowanie po 1989 roku. W ramach projektu 8. i 9.04. w Pile  obędzie się spotkanie z dwojgiem uznanych ukraińskich pisarzy:
8 kwietnia 2010 r., (czwartek), czytelnia Biblioteki Głównej, ul. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="left" src="http://dzienniknowy.pl/pliki/dzienniknowy/Image/2010/dn12/ksiazka3.jpg" alt="" />&#8220;Książka do zjedzenia&#8221; to projekt, którego celem jest popularyzacja literatury europejskiej oraz uznanych pisarzy w kontekście szeroko pojętej kultury tak aby ukazać jej autentyczność, tożsamość, stereotypy i przewartościowanie po 1989 roku. W ramach projektu 8. i 9.04. w Pile  obędzie się spotkanie z dwojgiem uznanych ukraińskich pisarzy:</p>
<p>8 kwietnia 2010 r., (czwartek), czytelnia Biblioteki Głównej, ul. Buczka 14</p>
<p>godz. 10.00, Andruchowyczowie: anatomia sukcesu, spotkanie dla młodzieży szkół ponadgimnazjalnych</p>
<p>godz. 18.00, O literaturze na Ukrainie w dawnych i nowych czasach. Czym jest? Europejskim marginesem czy nowym, artystycznym impulsem?<br />
Prowadzenie: prof. dr hab. Bogusław Bakuła, historyk literatury, ukrainista, komparatysta</p>
<p>9 kwietnia 2010 r. (piątek), godz. 16.30, ul. Śródmiejska, „pilski deptak” (w razie niesprzyjającej aury spotkanie w Bibliotece)<br />
Czytanie fragmentów twórczości przez autorów, występ chóru studenckiego „Maciejek” pod opieką Pani Anny Chraniuk z Poznania, degustacja barszczu ukraińskiego, prezentacje multimedialne, kiermasz książek<br />
Prowadzenie: prof. dr hab. Przemysław Czapliński, krytyk literacki.</p>
<p>źródło: http://www.biblioteka.pila.pl/</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ukrpol.net/2010/03/28/ksiazka-do-zjedzenia-spotkanie-z-sofija-i-jurijem-andruchowyczami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Довгоочікуваний українсько-польсько-німецький літературний часопис РАДАР уже в мережі</title>
		<link>http://ukrpol.net/2010/01/25/%d0%b4%d0%be%d0%b2%d0%b3%d0%be%d0%be%d1%87%d1%96%d0%ba%d1%83%d0%b2%d0%b0%d0%bd%d0%b8%d0%b9-%d1%83%d0%ba%d1%80%d0%b0%d1%97%d0%bd%d1%81%d1%8c%d0%ba%d0%be-%d0%bf%d0%be%d0%bb%d1%8c%d1%81%d1%8c%d0%ba%d0%be/</link>
		<comments>http://ukrpol.net/2010/01/25/%d0%b4%d0%be%d0%b2%d0%b3%d0%be%d0%be%d1%87%d1%96%d0%ba%d1%83%d0%b2%d0%b0%d0%bd%d0%b8%d0%b9-%d1%83%d0%ba%d1%80%d0%b0%d1%97%d0%bd%d1%81%d1%8c%d0%ba%d0%be-%d0%bf%d0%be%d0%bb%d1%8c%d1%81%d1%8c%d0%ba%d0%be/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 Jan 2010 20:25:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bohdan</dc:creator>
				<category><![CDATA[Популярне]]></category>
		<category><![CDATA[foto]]></category>
		<category><![CDATA[pisarze]]></category>
		<category><![CDATA[pl-ua]]></category>
		<category><![CDATA[poezja]]></category>
		<category><![CDATA[Serhij Żadan]]></category>
		<category><![CDATA[література]]></category>
		<category><![CDATA[переклад]]></category>
		<category><![CDATA[проза]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ukrpol.net/?p=496</guid>
		<description><![CDATA[У першому блоці текстів і візій, серед іншого:

уривок з нового роману Сергія Жадана
інтерв&#8217;ю з Богумилою Бердиховською
верлібри Іздрика
переклади Маріуша Сєнєвіча (PL) та Бйерна Бікера (DE)
світлини Юрка Дячишина
рецензії та поточні літературні новини з Нашої Частини Європи

Запрошуємо читати і коментувати http://www.e-radar.pl/
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>У першому блоці текстів і візій, серед іншого:</p>
<ul style="list-style-type: upper-roman; list-style-position: inside;"><img style="border: 1px solid black; margin: 2px; float: left;" src="http://www.e-radar.pl/images/litery.gif" alt="" width="108" height="131" /></p>
<li>уривок з нового роману Сергія Жадана</li>
<li>інтерв&#8217;ю з Богумилою Бердиховською</li>
<li>верлібри Іздрика</li>
<li>переклади Маріуша Сєнєвіча (PL) та Бйерна Бікера (DE)</li>
<li>світлини Юрка Дячишина</li>
<li>рецензії та поточні літературні новини з Нашої Частини Європи</li>
</ul>
<p>Запрошуємо читати і коментувати <a href="http://www.e-radar.pl/">http://www.e-radar.pl/</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ukrpol.net/2010/01/25/%d0%b4%d0%be%d0%b2%d0%b3%d0%be%d0%be%d1%87%d1%96%d0%ba%d1%83%d0%b2%d0%b0%d0%bd%d0%b8%d0%b9-%d1%83%d0%ba%d1%80%d0%b0%d1%97%d0%bd%d1%81%d1%8c%d0%ba%d0%be-%d0%bf%d0%be%d0%bb%d1%8c%d1%81%d1%8c%d0%ba%d0%be/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>nowa książka oksany zabużko: muzeum porzuconych sekretów (muzej pokynutych sekretiw)</title>
		<link>http://ukrpol.net/2009/12/27/nowa-ksiazka-oksany-zabuzko-muzeum-porzuconych-sekretow-muzej-pokynutych-sekretiw/</link>
		<comments>http://ukrpol.net/2009/12/27/nowa-ksiazka-oksany-zabuzko-muzeum-porzuconych-sekretow-muzej-pokynutych-sekretiw/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Dec 2009 12:24:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kasia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Статті]]></category>
		<category><![CDATA[księgarnia ye]]></category>
		<category><![CDATA[Oksana Zabużko]]></category>
		<category><![CDATA[pisarze]]></category>
		<category><![CDATA[зустріч]]></category>
		<category><![CDATA[література]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ukrpol.net/?p=439</guid>
		<description><![CDATA[Takich tłumów jak wczoraj na prezentacji nowej książki O. Zabużko, jeszcze w ksiągarni &#8216;ye&#8217; (Kijów) nie widziałam. Już pół godziny przed spotkaniem nie było szans na wejście do sali i zajęcie siedzącego miejsca. Organizatorzy przewidzieli sytuację i zorganizowali dodatkowy telewizor w drugiej sali, w którym pokazywano relację na żywo. A to co się działo przy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img style="border: 2px solid black;margin: 2px;float: left" src="http://sumno.com/media/images/galleries/2009/12/27/prezentatsiya-novogo-romanu-oksany-zabuzhko/thumbs/kopyya-101ncd80dsc0047_jpg_450x600_q95.jpg" alt="" width="255" height="377" />Takich tłumów jak wczoraj na prezentacji nowej książki O. Zabużko, jeszcze w ksiągarni &#8216;ye&#8217; (Kijów) nie widziałam. Już pół godziny przed spotkaniem nie było szans na wejście do sali i zajęcie siedzącego miejsca. Organizatorzy przewidzieli sytuację i zorganizowali dodatkowy telewizor w drugiej sali, w którym pokazywano relację na żywo. A to co się działo przy stoisku z książkami i kasach przypominało szaleństwo. Każdy kupował od razu minimum dwie książki, a byli tacy którzy brali po cztery, pięć sztuk. Będzie to chyba najbardziej popularny prezent na nadchodzące święta, bo nie wiem jak inaczej to wytłumaczyć.</p>
<p>Jeszcze trzy lata przed powstaniem książki Niemcy wykupili prawa do przekładu. Tłumacz pracował niemal równocześnie z autorką, dlatego niemieckie tłumaczenie będzie prezentowane już w październiku 2010 roku we Frankfurcie. Rosyjska tłumaczka Zabużko przygotowuje się do pracy, trwają też rozmowy z wydawcą polskim, węgierskim, szwedzkim i holenderskim.</p>
<p>Najnowsza powieść, nad którą Zabużko pracowała od wiosny 2002 roku, obejmuje<span id="more-439"></span> 821 stron. Jej akcja trwa od 1943 do 2004 roku. Tytuł nawiązuje do dziewczęcej zabawy, popularnej kiedyś na terenie Ukrainy, Polski, Rosji i Węgier. Dziewczynki zakopywały coś mniej lub bardziej cennego pod szkłem, a potem przychodziły w dane miejsce, odkopywały i obserwowały&#8230; Bohaterka Zabużko ma swoją teorię na temat pochodzenia zabawy. Uważa, że jej początki sięgają czasów, kiedy zakopywano w ziemi ikony. To ziemia jest muzeum, które przechowuje sekrety. Wczorajsze spotkanie Zabużko rozpoczęła od nawiązania do twórczości noblistki Herty Muller  i książki Normana Daviesa &#8216;Europe At War 1939 1945. No Simple Victory&#8217;. Autorka przyznała, że żyjemy w czasach na jakie wciąż wpływa druga wojna światowa. Stąd potrzeba jej rekonstruowania i dekonstruowania.</p>
<p>Jeden z czytelników zapytał o reakcję rosyjskiego odbiorcy na obecny w książce wątek UPA. Zabużko odpowiedziała, że o wiele bardziej interesuje ją reakcja polskiego czytelnika, który zna tylko jedną, najgorszą stronę UPA. Dodała też, że polska strona zaproponowała ekranizację opowiadania &#8216;Ja Milena&#8217;, więc możemy się jej spodziewać za jakiś czas na ekranach kin.</p>
<p>Wczorajsze spotkanie było niezwykle ciekawe. Zabużko niezbyt często spotyka się ze swoimi czytelnikami, ale kiedy już do tego spotkania dojdzie, to poświęca publiczności wiele uwagi, wyczerpująco odpowiada na wszystkie pytania. Przyznała też, że w związku z nadchodzącymi wyborami Blok Julii Timoszenko i Partia Rehioniw Wiktora Janukowycza zaproponowały jej pomoc pieniężną w masowym wydrukowaniu książki i tym samym obniżenie kosztów czytelnikom. Autorka nie przyjęła tej propozycji.</p>
<p>Po rozmowie przyszedł czas na podpisanie wszystkich książek. Mojej też. Gdy Zabużko usłyszała moje imię od razu zaczęła rozmawiać i podpisywać książkę po polsku.</p>
<p><img src="http://www.fact.kiev.ua/site_media/data/books/book-image-373.jpg" alt="" width="400" height="589" /></p>
<p style="font-size: x-small">Fotografia Oksany Zabużko pochodzi ze strony http://sumno.com/gallery/prezentatsiya-novogo-romanu-oksany-zabuzhko/?page=1</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ukrpol.net/2009/12/27/nowa-ksiazka-oksany-zabuzko-muzeum-porzuconych-sekretow-muzej-pokynutych-sekretiw/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pawlo Korobczuk &#8211; wschodząca gwiazda ukraińskiej poezji (wywiad + video)</title>
		<link>http://ukrpol.net/2009/12/22/pawlo-korobczuk-wschodzaca-gwiazda-ukrainskiej-poezji-wywiad-video/</link>
		<comments>http://ukrpol.net/2009/12/22/pawlo-korobczuk-wschodzaca-gwiazda-ukrainskiej-poezji-wywiad-video/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Dec 2009 22:06:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bohdan</dc:creator>
				<category><![CDATA[Статті]]></category>
		<category><![CDATA[Pawlo Korobczuk]]></category>
		<category><![CDATA[pisarze]]></category>
		<category><![CDATA[poezja]]></category>
		<category><![CDATA[slam]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ukrpol.net/?p=403</guid>
		<description><![CDATA[Dossier: Pawlo Korobczuk (12.07.1984) urodził się w Łucku. Zakończył język perski na uniwersytecie Tarasa Szewczenki w Kijowie. Jest laureatem kilku nagród literackich m.in. drugie miejsce na prestiżowym konkursie Wydawnictwa Smoloskyp. Autor dwóch książek: Nadszczenebo (2005) i Cilodobowo (2007), pisze dla Gazety po ukraińsku. Mieszka w Kijowie.
Spotkaliśmy się z Pawłem kilka dni po kijowskim slamie w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img style="border: 2px solid black; margin: 2px 3px; float: left;" src="http://ukrpol.net/wp-content/uploads/2009/12/pavlo.jpg" alt="" width="363" height="416" />Dossier: Pawlo Korobczuk (12.07.1984) urodził się w Łucku. Zakończył język perski na uniwersytecie Tarasa Szewczenki w Kijowie. Jest laureatem kilku nagród literackich m.in. drugie miejsce na prestiżowym konkursie Wydawnictwa Smoloskyp. Autor dwóch książek: <em>Nadszczenebo</em> (2005) i <em>Cilodobowo </em>(2007), pisze dla <em>Gazety po ukraińsku</em>. Mieszka w Kijowie.</p>
<p>Spotkaliśmy się z Pawłem kilka dni po kijowskim slamie w art klubie Kupidon w centrum Kijowa&#8230;</p>
<p>Bohdan: <strong>Cześć Pawle. Ile zarobiłeś podczas ostatniego slamu?</strong><br />
Pawło: Podczas ostatniego slamu, który wygrałem kilka dni temu, zarobiłem dokładnie <span id="more-403"></span>460 hrywien. Co prawda, do domu przywiozłem około trzystu.<br />
-    <strong>460 to dużo czy mało? Ile powinien zarabiać pisarz?</strong><br />
-    Przede wszystkim pisarz ma zarabiać. Trochę więcej od dziennikarza, dlatego, że jego teksty uważa się za ciekawsze, oryginalniejsze, powiedzmy bardziej kultowe. Można wziąć przeciętną pensję dziennikarską i pomnożyć ją przez półtora. Sadzę, że to będzie odpowiednia cena za działalność literacką, chociaż w dużej mierze powinna zależeć ona od jakości, od stanu pisarza, od  stanu jego rozkręcenia. Jeśli chodzi o slam, można uznać, że 460 hrywien to nie jest aż tak mało. Trzeba zauważyć, że to była najwyższa suma (najniższa wynosiła ok. 100 hrywien).<br />
-    <strong>Kiedy po raz pierwszy nazwałeś się poetą? Kim chciałeś zostać w dzieciństwie: poetą, muzykiem, może policjantem?<br />
</strong>-    Nawet nie pamiętam, kim chciałem zostać. Przypominam sobie, że podobały mi się dziewczyny. Myślałem o pracy kierowcy, mój dziadek był kiedyś kierowcą wiejskim. Pewnie, gdybym nie został poetą, byłbym kierowcą. Zacząłem pisać w wieku dziewięciu lat (właśnie uświadomiłem sobie, że piszę już czternaście lat). W chwili, gdy odbierałem dowód osobisty, mniej więcej orientowałem się, czego oczekuję od siebie jako poety.<br />
-    <strong>Chciałbyś pracować wyłącznie jako pisarz?</strong><br />
-    Tak, bardzo. Co prawda, w tej dziedzinie szczególnie nie zarobisz. Ale za to można zarobić na działalności okołoliterackiej: grantach, stypendiach, publikacjach, wykładach. Z samego pisania, wydawania czy slamerstwa raczej się nie wyżyje.<br />
-    <strong>Wróćmy trochę do przeszłości. Miałeś swoich idoli, na których się wzorowałeś?</strong><br />
-    W dzieciństwie miałem całkowicie innych idoli niż teraz. Pozostało mi dosłownie kilku, na których się opieram. Choć nie są już idolami, ale pozostali dla mnie ważnym odwołaniem podczas czytania, odbioru. W dzieciństwie moimi idolami byli członkowie jakiejś szkoły niemieckiej lat 30.-50.: Rilke, Celan, Trakl. A tak naprawdę na twórczość literacką wpływają przede wszystkim fragmenty życia: na przykład kac tak samo zmusza do poważnego zamyślenia się nad życiem lub jakieś choroby. No i miłość.<br />
-    <strong>A na przykład Viktor Coy, Kurt Cobain, Jim Morrison?</strong><br />
-    Kurt Cobain miał na mnie ogromny wpływ… trochę większy niż Oleh Skrypka (śmiech). Morrisona traktuję po prostu jak dobrego muzyka. Kto tam jeszcze był? Coya też szanuję, po prosu znalazł się w odpowiednim czasie, kiedy był potrzebny i mógł się stać tym, kim się stał.<br />
-    <strong>W Kijowie mieszkasz osiem lat, ale twoje rodzime miasto to Łuck. Opowiedz coś o nim, o Łucku swojego dzieciństwa, młodzieńczej szkole przetrwania i dzisiejszym Łucku, można tam znaleźć coś ciekawego?<br />
</strong>-    Na ten temat można dużo opowiadać. W Kijowie żyję już dziewięć lat. Wcześniej uczyłem się w szkole w Łucku. Z tym przede wszystkim wiąże się moje dzieciństwo. Na placu szkolnym łamałem ręce, nogi, grałem w piłkę. Jak twierdził dyrektor, nasza szkoła była jedną z najbardziej bandyckich. Zresztą pewnego razu uczniowie jedenastej klasy zepchnęli go ze schodów, wybili mu zęby i połamali nogi… Potem jeszcze jeden uczeń starszej klasy kopnął nauczycielkę chemii, a inni ją opluli. Na lekcjach się piło i paliło. Czyli, jak się okazało, dyrektor miał rację. Oprócz szkoły wieczorowej nasza była najbardziej bandycka. Teraz patrzę na tych niegdysiejszych małoletnich chuliganów, swoich kolegów z klasy, gdy stanęli przed „wyborem życiowym”, to  połowa z nich wybrała narkotyki, jedna trzecia siedzi w więzieniu, a jedna trzecia uderzyła w baptyzm i religię. Niegdysiejszy Łuck różni się od dzisiejszego pod względem rozwoju infrastruktury. Pojawiły się miejsca, do których może się udać tak zwana inteligencja czy bohema lub po prostu kulturalni ludzie. Dla odmiany od nocnych klubów popularnych w latach 90, powstały nowe miejsca spotkań. Ale miasto pozostało jasne, spokojne i ciche, czyli, według mnie, takie, jakie było na początku swego istnienia. Przede wszystkim dla mnie jest to miasto jasne, jasne, jasne i różne…<br />
-    <strong>Warto tam pojechać?</strong><br />
-    Oczywiście. Można tam wiele zobaczyć. Zabytki architektury, zamek, stare miasto, polskie mikrodzielnice i tak dalej. Jest taki architekt, który wybudował dom na brzegu Styru. Jego budowla jest ciekawsza od Domu z Chimerami w Kijowie.<br />
-    <strong>Mówiłeś o swoich podróżach po dwudziestu obwodach ukraińskich. Co według ciebie łączy Ukraińców i nasz kraj?</strong><br />
-    Nie byłem jeszcze w trzech obwodach. Dwa tygodnie przebywałem w Ługańsku, to dobre doświadczenie. A Ukraińców łączy jedynie myśl o tym, że są Ukraińcami. Podobnie jak Rosjan łączy jedynie terytorium i myślenie, że jest się Rosjaninem. Rosjaninem może być i pierwszy lepszy skośnooki gość, który mieszka gdzieś w Jakucji lub Tatar, który uważa się z czystego Rosjanina. Wprawdzie u nas nie ma takiego szerokiego spektrum narodowego, jednak zauważalna jest różnorodność w odbiorze Ukrainy, a ludzi łączy to, że uważają siebie za Ukraińców i prawdopodobnie jeszcze mentalność. Ukraińcy nawet nie muszą zdawać sobie z niej sprawy, ale ona istnieje. Z drugiej strony jakikolwiek jaremczanin diametralnie różni się na przykład od mieszkańca Starobilska.<br />
-    <strong>A gdzie w pierwszej kolejności warto zobaczyć Ukrainę? Jakie to są miejsca?<br />
</strong>-    To nie miejsca, a świadomość tego, że jedziesz po Ukrainie – koniecznie autobusem po centralnej Ukrainie, na przykład po Czerkaszczyźnie, Dnipropetrowszczyźnie. Jedziesz i patrzysz na pola i fragmentaryczne lasy. To takie najogólniejsze spojrzenie na Ukrainę. A więc można ją zobaczyć również w Karpatach. A mieszkaniec Chersoniu pomyśli: „czy to może być Ukraina? Moja Ukraina jest całkowicie inna”. Uogólniając, jest to taka miejscowość lekko pagórkowata na trasie Kijów-Dnipropetrowsk.<br />
-    <strong>Porozmawialiśmy trochę o Ukrainie. Teraz kolej na Polskę. Co wiesz o polskiej literaturze?<br />
</strong>-    Wiem, że to bardzo dobra literatura. Całkowicie odróżnia się od ukraińskiej. Jeśli weźmiemy pod uwagę geocentryczne punkty odniesienia, ukraińska literatura znajdzie się gdzieś między literaturą rosyjską i polską. Uważam, że ostatnia z nich jest dosyć introwertyczna, wewnętrzna (w zasadzie poeci zachodnioukraińscy ciążą ku takiej literaturze). Polska jest bliżej Europy, w której panują rzeczy suche, strukturalnie niezrozumiałe, ciężkie w odbiorze, w które mogą wczytać się tylko specjaliści albo fani literatury. Ku temu skłania się polska literatura, natomiast ukraińska skłania się ku polskiej.<br />
-    <strong>Co z polskiej literatury zapamiętałeś i będziesz pamiętał?<br />
</strong>-    Gombrowicza. Jest mi bardzo bliski. Swego czasu bardzo spodobał mi się Jan Twardowski. W zasadzie coś podobnego mogłoby się pojawić również na Ukrainie, jeśli już się nie pojawiło gdzieś w okolicach Szkoły Kijowskiej. Jeśli chodzi o młodą literaturę… Ogromny wpływ wywarł na mnie styl powieści Masłowskiej „Wojna polsko-ruska”.<br />
-    <strong>A Adam Mickiewicz?<br />
</strong>-    Oczywiście! Wspaniały młody poeta. Niedawno brał udział w slamie kijowskim. Wprawdzie nie wygrał, ale za to miał bardzo interesujący występ. Spodobał mi się. Pisał o Krymie i ziemiach ukraińskich. Tak, jestem wdzięczny za to, że jest.<br />
-    <strong>Poeta ukraiński musi pisać wiersze rymowane?<br />
</strong>-    Niekonieczne, nie wszyscy poeci mogą być Adamami Mickiewiczami. Może pisać, jak chce, byleby pisał, skoro jest poetą.<br />
-    <strong>Na przykład tak jest w twoich ostatnich utworach.</strong><br />
-    Ostatnio piszę fifti-fifti. Traktuję to jak praktykę, urozmaicenie siebie oraz literatury dla siebie. Jeśli nie ograniczasz się jedynie do wiersza wolnego lub rymowanego, poszerzasz swą świadomość. Wiersz wolny jest w zasadzie jak trankwilizator, jak amfetamina. Czy amfetamina jest trankwilizatorem? Nie pamiętam.<br />
-    <strong>Skąd pojawiło się u ciebie zainteresowanie kalamburem?<br />
</strong>-    To jakaś gra wewnętrzna, która bardzo mi się podoba i jest pozytywnie odbierana. Nawet czasami myślę, że to pomyłka ucha wewnętrznego, która przejawia się wtedy, gdy jedziesz metrem albo po prostu rozmawiasz z kimś i słyszysz całkowicie inne słowa, wynajdując coś nowego i ciekawego. Na przykład, kiedy wróciłem z Niemiec, kilka dni wydawało mi się, że wszyscy ludzie w metrze mówią po niemiecku. Nieważne, czy to był rosyjski, a nawet ukraiński, myślałem, że to wyłącznie język niemiecki. Potem wszystko się ustabilizowało. Jednak jest to ciekawa gra. To pozytywna pomyłka. Mój kompleks, z którym obnoszę się między ludźmi.<br />
-    <strong>Zdarza ci się coś napisać, a potem to wymazać? Czy kiedykolwiek zniszczyłeś lub skreśliłeś wiersz?<br />
</strong>-     Staram się nigdy nie skreślać. Myślę, że wymazywanie czegoś w sobie równa się chęci przekreślenia siebie minionego, podczas gdy należy być odpowiedzialnym za wszystko, co zrobiłeś w swoim życiu, bez względu na to, jak bardzo ci się to nie podoba. Nawet pobicie jakiegoś żula lub homoseksualizm, czy jakiś skok z Wieży Eiffla, rzeczy o których nawet nigdy nie śniłeś, wszystko to należy polubić. Jednak bywa, że teksty same się niszczą. W wieku 15 lat napisałem powieść liczącą siedemdziesiąt stron, zniknęła. Bardzo dużo opowiadań, wierszy też zniknęło, to znowu padł mi dysk twardy…<br />
-    <strong>A za co pobiłeś faceta w soroczce?<br />
</strong>-    Aż tak bardzo go nie pobiłem. Jechaliśmy autobusem na festiwal Hulajpole. Facet niby normalny, gdyby jeszcze był trzeźwy, ale wszyscy równo popili, ja zresztą też. Facet poprztykał się z Pantiukiem. Zaczęli wymieniać się słowami. W rzeczywistości Pantiuk nie bardzo się bronił, raczej był zdziwiony. Raptem podbiegłem i kilka razy przyłożyłem facetowi, ale zaraz wszystko ucichło. Pisarze muszą bronić godności innych pisarzy.<br />
-    <strong>Czyli szkoła przetrwania nadal trwa?<br />
</strong>-    Normalka. Kiedyś mój kolega potłukł naczynia w moim domu, nie pozostałem mu dłużny. Teraz nie zajmuję się takimi drobnostkami. To już nie ta sama jazda.<br />
-    <strong>Kiedyś mi powiedziałeś, że zaczynasz pisać utwór prozatorski.<br />
</strong>-    Piszę. To będzie próba śmiechu, śmieszne w połączeniu z pewnymi sytuacjami niestandardowymi i doświadczeniem wewnętrznym. Połączenie literatury wschodnioukraińskiej, która skłania się ku rosyjskiej i zachodnioukraińskiej skłaniającej się ku polskiej. Tragikomedia.<br />
-    <strong>A jak dziś wygląda pracownia pisarza, w której starasz się to wszystko połączyć?<br />
</strong>-    Mój gabinet to łazienka albo łóżko. Niedawno program pierwszy telewizji publicznej pokazywał mnie w programie Knyha.ua, jak leżę goły w wannie, piszę wiersz i puszczam bańki. Bardzo często się przeprowadzam, mniej więcej raz w roku, z różnych przyczyn ciągle szukam nowego mieszkania do wynajęcia. Ważnym jest dla mnie ciągłe odnajdywanie w nowym życiu schronienia z odpowiadającą mi atmosferą twórczą. To może być łóżko albo krzesło w kuchni (w każdymi miejscu to coś innego). Wprawdzie przez ostatnie półtora roku nie znalazłem takiego schronienia, ale sporadycznie to tu, to tam coś uda mi się napisać. Jest to dla mnie bardzo ważna sprawa, taka forpoczta, w której szukam poczucia bezpieczeństwa.<br />
-    <strong>Na Ukrainie jest wielu pisarzy „mitycznych”. Jaki jest mit na temat ciebie?<br />
</strong>-    Tak, pytanie dotyczące mitu jest bardzo ważne. Kiedyś Bohdan Horobczuk chciał się odżegnać od mitu. Ale w rzeczywistości owa chęć tworzy nowy mit: próby dyskredytacji mitu. Tu nie chodzi o to, kim jest pisarz, ale o to, czym on częściowo się żywi, czym go ogarnia otaczające go środowisko, czyli spotkania, ludzie, czytelnicy. Mit niejednokrotnie przerasta pisarza. Według mnie takim przykładem jest Jurij Andruchowycz (choć nie chcę umniejszać jego osiągnięć pisarskich). A mój mit… chyba jeszcze go nie ma. I to jest wspaniałe.<br />
-    <strong>A chciałbyś stać się bardziej popularny?<br />
</strong>-    Nie miałbym nic przeciwko temu. Myślę, że nikt by się nie sprzeciwiał. Jeśli piszesz, jest to rzecz naturalna. Jeśli już stawać się popularnym, to po pierwsze należy co do joty wybrać to jako swój cel sam w sobie, a po drugie nie wytwarzać mitu, a być uczciwym. Właśnie, jeśli powstanie mój mit, to niech to będzie mit mojej uczciwości.<br />
-    <strong>Przypuśćmy, że stałbyś się bardzo popularny, czy chciałbyś wtedy przemówić do wszystkich? Powiedzieć, co mamy robić?<br />
</strong>-     Kolejna ważna kwestia związana z literaturą. Literatura albo na coś wskazuje: swymi sentencjami i aforyzmami zachęca do czegoś albo polega na pisaniu o tym, co się widzi. Czy chciałbym zachęcać kogoś do czegoś? Nie, nie chciałbym niczego wypowiadać wprost, dlatego, że literatura pozbawiona jest sensu, podobnie jak każda inna sfera nieproduktywna. Uświadomiłem sobie to całkiem niedawno, możliwe, że wymaga to jeszcze dookreślenia. Ale powiedzmy piłka nożna tak samo nie ma sensu, a zarabia się na niej miliardy. Rok temu był taki przypadek, że podczas półfinału, gdy Liverpool przegrał z jakąś drużyną, bodajże z Chelsea, ktoś powiesił się w Afryce. Piłka nożna w pewnym stopniu kieruje losem. A jeśli literatura kieruje losem, to nie może na coś wskazywać, przecież żaden piłkarz Liverpoolu nie mówi, żeby ten człowiek z Afryki popełnił samobójstwo. Literatura ma do czegoś zachęcać, ale zawsze oczekuje się od niej, żeby zachęcała pozytywnie.<br />
-    <strong>Czyli jesteś optymistą?<br />
</strong>-    Tak.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="640" height="480" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/UgNp50fLuKE&amp;hl=ru_RU&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="640" height="480" src="http://www.youtube.com/v/UgNp50fLuKE&amp;hl=ru_RU&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ukrpol.net/2009/12/22/pawlo-korobczuk-wschodzaca-gwiazda-ukrainskiej-poezji-wywiad-video/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

