<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ukrpol.net &#187; slam</title>
	<atom:link href="http://ukrpol.net/tag/slam/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ukrpol.net</link>
	<description>двомовне соціальне видання про культуру сусідніх народів</description>
	<lastBuildDate>Wed, 01 Feb 2012 21:06:12 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Pawlo Korobczuk &#8211; wschodząca gwiazda ukraińskiej poezji (wywiad + video)</title>
		<link>http://ukrpol.net/2009/12/22/pawlo-korobczuk-wschodzaca-gwiazda-ukrainskiej-poezji-wywiad-video/</link>
		<comments>http://ukrpol.net/2009/12/22/pawlo-korobczuk-wschodzaca-gwiazda-ukrainskiej-poezji-wywiad-video/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Dec 2009 22:06:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>bohdan</dc:creator>
				<category><![CDATA[Статті]]></category>
		<category><![CDATA[Pawlo Korobczuk]]></category>
		<category><![CDATA[pisarze]]></category>
		<category><![CDATA[poezja]]></category>
		<category><![CDATA[slam]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ukrpol.net/?p=403</guid>
		<description><![CDATA[Dossier: Pawlo Korobczuk (12.07.1984) urodził się w Łucku. Zakończył język perski na uniwersytecie Tarasa Szewczenki w Kijowie. Jest laureatem kilku nagród literackich m.in. drugie miejsce na prestiżowym konkursie Wydawnictwa Smoloskyp. Autor dwóch książek: Nadszczenebo (2005) i Cilodobowo (2007), pisze dla Gazety po ukraińsku. Mieszka w Kijowie.
Spotkaliśmy się z Pawłem kilka dni po kijowskim slamie w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img style="border: 2px solid black; margin: 2px 3px; float: left;" src="http://ukrpol.net/wp-content/uploads/2009/12/pavlo.jpg" alt="" width="363" height="416" />Dossier: Pawlo Korobczuk (12.07.1984) urodził się w Łucku. Zakończył język perski na uniwersytecie Tarasa Szewczenki w Kijowie. Jest laureatem kilku nagród literackich m.in. drugie miejsce na prestiżowym konkursie Wydawnictwa Smoloskyp. Autor dwóch książek: <em>Nadszczenebo</em> (2005) i <em>Cilodobowo </em>(2007), pisze dla <em>Gazety po ukraińsku</em>. Mieszka w Kijowie.</p>
<p>Spotkaliśmy się z Pawłem kilka dni po kijowskim slamie w art klubie Kupidon w centrum Kijowa&#8230;</p>
<p>Bohdan: <strong>Cześć Pawle. Ile zarobiłeś podczas ostatniego slamu?</strong><br />
Pawło: Podczas ostatniego slamu, który wygrałem kilka dni temu, zarobiłem dokładnie <span id="more-403"></span>460 hrywien. Co prawda, do domu przywiozłem około trzystu.<br />
-    <strong>460 to dużo czy mało? Ile powinien zarabiać pisarz?</strong><br />
-    Przede wszystkim pisarz ma zarabiać. Trochę więcej od dziennikarza, dlatego, że jego teksty uważa się za ciekawsze, oryginalniejsze, powiedzmy bardziej kultowe. Można wziąć przeciętną pensję dziennikarską i pomnożyć ją przez półtora. Sadzę, że to będzie odpowiednia cena za działalność literacką, chociaż w dużej mierze powinna zależeć ona od jakości, od stanu pisarza, od  stanu jego rozkręcenia. Jeśli chodzi o slam, można uznać, że 460 hrywien to nie jest aż tak mało. Trzeba zauważyć, że to była najwyższa suma (najniższa wynosiła ok. 100 hrywien).<br />
-    <strong>Kiedy po raz pierwszy nazwałeś się poetą? Kim chciałeś zostać w dzieciństwie: poetą, muzykiem, może policjantem?<br />
</strong>-    Nawet nie pamiętam, kim chciałem zostać. Przypominam sobie, że podobały mi się dziewczyny. Myślałem o pracy kierowcy, mój dziadek był kiedyś kierowcą wiejskim. Pewnie, gdybym nie został poetą, byłbym kierowcą. Zacząłem pisać w wieku dziewięciu lat (właśnie uświadomiłem sobie, że piszę już czternaście lat). W chwili, gdy odbierałem dowód osobisty, mniej więcej orientowałem się, czego oczekuję od siebie jako poety.<br />
-    <strong>Chciałbyś pracować wyłącznie jako pisarz?</strong><br />
-    Tak, bardzo. Co prawda, w tej dziedzinie szczególnie nie zarobisz. Ale za to można zarobić na działalności okołoliterackiej: grantach, stypendiach, publikacjach, wykładach. Z samego pisania, wydawania czy slamerstwa raczej się nie wyżyje.<br />
-    <strong>Wróćmy trochę do przeszłości. Miałeś swoich idoli, na których się wzorowałeś?</strong><br />
-    W dzieciństwie miałem całkowicie innych idoli niż teraz. Pozostało mi dosłownie kilku, na których się opieram. Choć nie są już idolami, ale pozostali dla mnie ważnym odwołaniem podczas czytania, odbioru. W dzieciństwie moimi idolami byli członkowie jakiejś szkoły niemieckiej lat 30.-50.: Rilke, Celan, Trakl. A tak naprawdę na twórczość literacką wpływają przede wszystkim fragmenty życia: na przykład kac tak samo zmusza do poważnego zamyślenia się nad życiem lub jakieś choroby. No i miłość.<br />
-    <strong>A na przykład Viktor Coy, Kurt Cobain, Jim Morrison?</strong><br />
-    Kurt Cobain miał na mnie ogromny wpływ… trochę większy niż Oleh Skrypka (śmiech). Morrisona traktuję po prostu jak dobrego muzyka. Kto tam jeszcze był? Coya też szanuję, po prosu znalazł się w odpowiednim czasie, kiedy był potrzebny i mógł się stać tym, kim się stał.<br />
-    <strong>W Kijowie mieszkasz osiem lat, ale twoje rodzime miasto to Łuck. Opowiedz coś o nim, o Łucku swojego dzieciństwa, młodzieńczej szkole przetrwania i dzisiejszym Łucku, można tam znaleźć coś ciekawego?<br />
</strong>-    Na ten temat można dużo opowiadać. W Kijowie żyję już dziewięć lat. Wcześniej uczyłem się w szkole w Łucku. Z tym przede wszystkim wiąże się moje dzieciństwo. Na placu szkolnym łamałem ręce, nogi, grałem w piłkę. Jak twierdził dyrektor, nasza szkoła była jedną z najbardziej bandyckich. Zresztą pewnego razu uczniowie jedenastej klasy zepchnęli go ze schodów, wybili mu zęby i połamali nogi… Potem jeszcze jeden uczeń starszej klasy kopnął nauczycielkę chemii, a inni ją opluli. Na lekcjach się piło i paliło. Czyli, jak się okazało, dyrektor miał rację. Oprócz szkoły wieczorowej nasza była najbardziej bandycka. Teraz patrzę na tych niegdysiejszych małoletnich chuliganów, swoich kolegów z klasy, gdy stanęli przed „wyborem życiowym”, to  połowa z nich wybrała narkotyki, jedna trzecia siedzi w więzieniu, a jedna trzecia uderzyła w baptyzm i religię. Niegdysiejszy Łuck różni się od dzisiejszego pod względem rozwoju infrastruktury. Pojawiły się miejsca, do których może się udać tak zwana inteligencja czy bohema lub po prostu kulturalni ludzie. Dla odmiany od nocnych klubów popularnych w latach 90, powstały nowe miejsca spotkań. Ale miasto pozostało jasne, spokojne i ciche, czyli, według mnie, takie, jakie było na początku swego istnienia. Przede wszystkim dla mnie jest to miasto jasne, jasne, jasne i różne…<br />
-    <strong>Warto tam pojechać?</strong><br />
-    Oczywiście. Można tam wiele zobaczyć. Zabytki architektury, zamek, stare miasto, polskie mikrodzielnice i tak dalej. Jest taki architekt, który wybudował dom na brzegu Styru. Jego budowla jest ciekawsza od Domu z Chimerami w Kijowie.<br />
-    <strong>Mówiłeś o swoich podróżach po dwudziestu obwodach ukraińskich. Co według ciebie łączy Ukraińców i nasz kraj?</strong><br />
-    Nie byłem jeszcze w trzech obwodach. Dwa tygodnie przebywałem w Ługańsku, to dobre doświadczenie. A Ukraińców łączy jedynie myśl o tym, że są Ukraińcami. Podobnie jak Rosjan łączy jedynie terytorium i myślenie, że jest się Rosjaninem. Rosjaninem może być i pierwszy lepszy skośnooki gość, który mieszka gdzieś w Jakucji lub Tatar, który uważa się z czystego Rosjanina. Wprawdzie u nas nie ma takiego szerokiego spektrum narodowego, jednak zauważalna jest różnorodność w odbiorze Ukrainy, a ludzi łączy to, że uważają siebie za Ukraińców i prawdopodobnie jeszcze mentalność. Ukraińcy nawet nie muszą zdawać sobie z niej sprawy, ale ona istnieje. Z drugiej strony jakikolwiek jaremczanin diametralnie różni się na przykład od mieszkańca Starobilska.<br />
-    <strong>A gdzie w pierwszej kolejności warto zobaczyć Ukrainę? Jakie to są miejsca?<br />
</strong>-    To nie miejsca, a świadomość tego, że jedziesz po Ukrainie – koniecznie autobusem po centralnej Ukrainie, na przykład po Czerkaszczyźnie, Dnipropetrowszczyźnie. Jedziesz i patrzysz na pola i fragmentaryczne lasy. To takie najogólniejsze spojrzenie na Ukrainę. A więc można ją zobaczyć również w Karpatach. A mieszkaniec Chersoniu pomyśli: „czy to może być Ukraina? Moja Ukraina jest całkowicie inna”. Uogólniając, jest to taka miejscowość lekko pagórkowata na trasie Kijów-Dnipropetrowsk.<br />
-    <strong>Porozmawialiśmy trochę o Ukrainie. Teraz kolej na Polskę. Co wiesz o polskiej literaturze?<br />
</strong>-    Wiem, że to bardzo dobra literatura. Całkowicie odróżnia się od ukraińskiej. Jeśli weźmiemy pod uwagę geocentryczne punkty odniesienia, ukraińska literatura znajdzie się gdzieś między literaturą rosyjską i polską. Uważam, że ostatnia z nich jest dosyć introwertyczna, wewnętrzna (w zasadzie poeci zachodnioukraińscy ciążą ku takiej literaturze). Polska jest bliżej Europy, w której panują rzeczy suche, strukturalnie niezrozumiałe, ciężkie w odbiorze, w które mogą wczytać się tylko specjaliści albo fani literatury. Ku temu skłania się polska literatura, natomiast ukraińska skłania się ku polskiej.<br />
-    <strong>Co z polskiej literatury zapamiętałeś i będziesz pamiętał?<br />
</strong>-    Gombrowicza. Jest mi bardzo bliski. Swego czasu bardzo spodobał mi się Jan Twardowski. W zasadzie coś podobnego mogłoby się pojawić również na Ukrainie, jeśli już się nie pojawiło gdzieś w okolicach Szkoły Kijowskiej. Jeśli chodzi o młodą literaturę… Ogromny wpływ wywarł na mnie styl powieści Masłowskiej „Wojna polsko-ruska”.<br />
-    <strong>A Adam Mickiewicz?<br />
</strong>-    Oczywiście! Wspaniały młody poeta. Niedawno brał udział w slamie kijowskim. Wprawdzie nie wygrał, ale za to miał bardzo interesujący występ. Spodobał mi się. Pisał o Krymie i ziemiach ukraińskich. Tak, jestem wdzięczny za to, że jest.<br />
-    <strong>Poeta ukraiński musi pisać wiersze rymowane?<br />
</strong>-    Niekonieczne, nie wszyscy poeci mogą być Adamami Mickiewiczami. Może pisać, jak chce, byleby pisał, skoro jest poetą.<br />
-    <strong>Na przykład tak jest w twoich ostatnich utworach.</strong><br />
-    Ostatnio piszę fifti-fifti. Traktuję to jak praktykę, urozmaicenie siebie oraz literatury dla siebie. Jeśli nie ograniczasz się jedynie do wiersza wolnego lub rymowanego, poszerzasz swą świadomość. Wiersz wolny jest w zasadzie jak trankwilizator, jak amfetamina. Czy amfetamina jest trankwilizatorem? Nie pamiętam.<br />
-    <strong>Skąd pojawiło się u ciebie zainteresowanie kalamburem?<br />
</strong>-    To jakaś gra wewnętrzna, która bardzo mi się podoba i jest pozytywnie odbierana. Nawet czasami myślę, że to pomyłka ucha wewnętrznego, która przejawia się wtedy, gdy jedziesz metrem albo po prostu rozmawiasz z kimś i słyszysz całkowicie inne słowa, wynajdując coś nowego i ciekawego. Na przykład, kiedy wróciłem z Niemiec, kilka dni wydawało mi się, że wszyscy ludzie w metrze mówią po niemiecku. Nieważne, czy to był rosyjski, a nawet ukraiński, myślałem, że to wyłącznie język niemiecki. Potem wszystko się ustabilizowało. Jednak jest to ciekawa gra. To pozytywna pomyłka. Mój kompleks, z którym obnoszę się między ludźmi.<br />
-    <strong>Zdarza ci się coś napisać, a potem to wymazać? Czy kiedykolwiek zniszczyłeś lub skreśliłeś wiersz?<br />
</strong>-     Staram się nigdy nie skreślać. Myślę, że wymazywanie czegoś w sobie równa się chęci przekreślenia siebie minionego, podczas gdy należy być odpowiedzialnym za wszystko, co zrobiłeś w swoim życiu, bez względu na to, jak bardzo ci się to nie podoba. Nawet pobicie jakiegoś żula lub homoseksualizm, czy jakiś skok z Wieży Eiffla, rzeczy o których nawet nigdy nie śniłeś, wszystko to należy polubić. Jednak bywa, że teksty same się niszczą. W wieku 15 lat napisałem powieść liczącą siedemdziesiąt stron, zniknęła. Bardzo dużo opowiadań, wierszy też zniknęło, to znowu padł mi dysk twardy…<br />
-    <strong>A za co pobiłeś faceta w soroczce?<br />
</strong>-    Aż tak bardzo go nie pobiłem. Jechaliśmy autobusem na festiwal Hulajpole. Facet niby normalny, gdyby jeszcze był trzeźwy, ale wszyscy równo popili, ja zresztą też. Facet poprztykał się z Pantiukiem. Zaczęli wymieniać się słowami. W rzeczywistości Pantiuk nie bardzo się bronił, raczej był zdziwiony. Raptem podbiegłem i kilka razy przyłożyłem facetowi, ale zaraz wszystko ucichło. Pisarze muszą bronić godności innych pisarzy.<br />
-    <strong>Czyli szkoła przetrwania nadal trwa?<br />
</strong>-    Normalka. Kiedyś mój kolega potłukł naczynia w moim domu, nie pozostałem mu dłużny. Teraz nie zajmuję się takimi drobnostkami. To już nie ta sama jazda.<br />
-    <strong>Kiedyś mi powiedziałeś, że zaczynasz pisać utwór prozatorski.<br />
</strong>-    Piszę. To będzie próba śmiechu, śmieszne w połączeniu z pewnymi sytuacjami niestandardowymi i doświadczeniem wewnętrznym. Połączenie literatury wschodnioukraińskiej, która skłania się ku rosyjskiej i zachodnioukraińskiej skłaniającej się ku polskiej. Tragikomedia.<br />
-    <strong>A jak dziś wygląda pracownia pisarza, w której starasz się to wszystko połączyć?<br />
</strong>-    Mój gabinet to łazienka albo łóżko. Niedawno program pierwszy telewizji publicznej pokazywał mnie w programie Knyha.ua, jak leżę goły w wannie, piszę wiersz i puszczam bańki. Bardzo często się przeprowadzam, mniej więcej raz w roku, z różnych przyczyn ciągle szukam nowego mieszkania do wynajęcia. Ważnym jest dla mnie ciągłe odnajdywanie w nowym życiu schronienia z odpowiadającą mi atmosferą twórczą. To może być łóżko albo krzesło w kuchni (w każdymi miejscu to coś innego). Wprawdzie przez ostatnie półtora roku nie znalazłem takiego schronienia, ale sporadycznie to tu, to tam coś uda mi się napisać. Jest to dla mnie bardzo ważna sprawa, taka forpoczta, w której szukam poczucia bezpieczeństwa.<br />
-    <strong>Na Ukrainie jest wielu pisarzy „mitycznych”. Jaki jest mit na temat ciebie?<br />
</strong>-    Tak, pytanie dotyczące mitu jest bardzo ważne. Kiedyś Bohdan Horobczuk chciał się odżegnać od mitu. Ale w rzeczywistości owa chęć tworzy nowy mit: próby dyskredytacji mitu. Tu nie chodzi o to, kim jest pisarz, ale o to, czym on częściowo się żywi, czym go ogarnia otaczające go środowisko, czyli spotkania, ludzie, czytelnicy. Mit niejednokrotnie przerasta pisarza. Według mnie takim przykładem jest Jurij Andruchowycz (choć nie chcę umniejszać jego osiągnięć pisarskich). A mój mit… chyba jeszcze go nie ma. I to jest wspaniałe.<br />
-    <strong>A chciałbyś stać się bardziej popularny?<br />
</strong>-    Nie miałbym nic przeciwko temu. Myślę, że nikt by się nie sprzeciwiał. Jeśli piszesz, jest to rzecz naturalna. Jeśli już stawać się popularnym, to po pierwsze należy co do joty wybrać to jako swój cel sam w sobie, a po drugie nie wytwarzać mitu, a być uczciwym. Właśnie, jeśli powstanie mój mit, to niech to będzie mit mojej uczciwości.<br />
-    <strong>Przypuśćmy, że stałbyś się bardzo popularny, czy chciałbyś wtedy przemówić do wszystkich? Powiedzieć, co mamy robić?<br />
</strong>-     Kolejna ważna kwestia związana z literaturą. Literatura albo na coś wskazuje: swymi sentencjami i aforyzmami zachęca do czegoś albo polega na pisaniu o tym, co się widzi. Czy chciałbym zachęcać kogoś do czegoś? Nie, nie chciałbym niczego wypowiadać wprost, dlatego, że literatura pozbawiona jest sensu, podobnie jak każda inna sfera nieproduktywna. Uświadomiłem sobie to całkiem niedawno, możliwe, że wymaga to jeszcze dookreślenia. Ale powiedzmy piłka nożna tak samo nie ma sensu, a zarabia się na niej miliardy. Rok temu był taki przypadek, że podczas półfinału, gdy Liverpool przegrał z jakąś drużyną, bodajże z Chelsea, ktoś powiesił się w Afryce. Piłka nożna w pewnym stopniu kieruje losem. A jeśli literatura kieruje losem, to nie może na coś wskazywać, przecież żaden piłkarz Liverpoolu nie mówi, żeby ten człowiek z Afryki popełnił samobójstwo. Literatura ma do czegoś zachęcać, ale zawsze oczekuje się od niej, żeby zachęcała pozytywnie.<br />
-    <strong>Czyli jesteś optymistą?<br />
</strong>-    Tak.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="640" height="480" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/UgNp50fLuKE&amp;hl=ru_RU&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="640" height="480" src="http://www.youtube.com/v/UgNp50fLuKE&amp;hl=ru_RU&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ukrpol.net/2009/12/22/pawlo-korobczuk-wschodzaca-gwiazda-ukrainskiej-poezji-wywiad-video/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ukraiński bój na słowa, czyli slam w kijowie</title>
		<link>http://ukrpol.net/2009/12/03/ukrainski-boj-na-slowa-czyli-slam-w-kijowie/</link>
		<comments>http://ukrpol.net/2009/12/03/ukrainski-boj-na-slowa-czyli-slam-w-kijowie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Dec 2009 21:27:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kasia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Статті]]></category>
		<category><![CDATA[Pawlo Korobczuk]]></category>
		<category><![CDATA[poezja]]></category>
		<category><![CDATA[slam]]></category>
		<category><![CDATA[зустріч]]></category>
		<category><![CDATA[література]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ukrpol.net/?p=316</guid>
		<description><![CDATA[Wczorajszy wieczór w zatłoczonym klubie Boczka Avenue ropoczął sezon slamów poetyckich w Kijowie.  Był to pierwszy slam po wakacyjnej przerwie. Zjawiło się mnóstwo ludzi, przeważnie studentów.  Do stolicy zjechali się slamerzy z całej Ukrainy, od Iwano-Frankowska po Charków. Poezja zabrzmiała po ukraińsku, rosyjsku i białorusku. Po dwóch etapach publiczność za pomocą kartek z punktami zakwalifikowała [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczorajszy wieczór w zatłoczonym klubie Boczka Avenue ropoczął sezon slamów poetyckich w Kijowie.  Był to pierwszy slam po wakacyjnej przerwie. Zjawiło się mnóstwo ludzi, przeważnie studentów.  Do stolicy zjechali się slamerzy z całej Ukrainy, od Iwano-Frankowska po Charków. Poezja zabrzmiała po ukraińsku, rosyjsku i białorusku. Po dwóch etapach publiczność za pomocą kartek z punktami zakwalifikowała do finału trzech uczestników: Pawlo Korobczuka (Kijów), Paszę Mieskalina (Charków) i dziewczynę, którą  na kijowskim slamie widziałam po raz pierwszy i w ogóle jej nie zapamiętałam. Pojedynek wygrał po raz kolejny Pawlo Korobczuk, który jest najbardziej znanym slamerem w całym kraju. Niestety póki co nie można go poczytać po polsku, co jest dla mnie trochę absurdalne. Poniżej fotoreportaż:</p>
<p><span id="more-316"></span></p>
<p>Pawlo Korobczuk</p>
<p><img title="koroboro slam" src="http://slonyk.com/uploads/images/9/f/d/4/2/3a892a138f.jpg" alt="koroboro slam" width="500" height="525" /></p>
<p>Pasza Mieskalin</p>
<p><img title="meskalin slam" src="http://slonyk.com/uploads/images/6/c/9/d/2/88f2d11d33.jpg" alt="meskalin slam" width="500" height="335" /></p>
<p>Jedna z finalistów</p>
<p><img title="kosmos" src="http://slonyk.com/uploads/images/0/0/3/e/2/4812dd13d8.jpg" alt="kosmos" width="500" height="335" /></p>
<p><img src="http://slonyk.com/uploads/images/1/3/c/f/2/790826262a.jpg" alt="" width="500" height="335" /></p>
<p>Fotografie Ilka Hladsztejna</p>
<p><img src="http://lh6.ggpht.com/_8hJOkhVrIzw/SxjScvJTePI/AAAAAAAABRY/KCmWxVOMh34/s512/Lit_SlemIMG_9511.JPG" alt="" width="351" height="512" /></p>
<p>Fotografia Aleksandra Kwiatkowskiego</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ukrpol.net/2009/12/03/ukrainski-boj-na-slowa-czyli-slam-w-kijowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

